reklama

Szpital w Miastku oficjalnie zbankrutował. Zanim to się stało, weszli tam tiktokerzy i złodzieje

Opublikowano:
Autor:

Szpital w Miastku oficjalnie zbankrutował. Zanim to się stało, weszli tam tiktokerzy i złodzieje - Zdjęcie główne
Autor: Puls Gdańska | Opis: Szpital w Miastku przechodzi do historii

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości PomorzeSąd Rejonowy Gdańsk-Północ ogłosił 30 września upadłość Szpitala Miejskiego w Miastku i wyznaczył syndyka. Na papierze to formalność, bo szpital nie leczy pacjentów od 1 sierpnia. Ale ostatnie dwa miesiące tej placówki to seria zdarzeń, których nikt by nie wymyślił, a rachunek za nie dopiero zostanie wystawiony.
reklama
reklama

Upadłość miała zapewnić ciągłość leczenia

Gmina Miastko jest jedynym właścicielem spółki. Gdy składano wniosek, burmistrz Jerzy Wójtowicz tłumaczył tę decyzję mieszkańcom we wpisie na Facebooku.

W dniu dzisiejszym został złożony wniosek o ogłoszenie upadłości Szpitala Miejskiego w Miastku. To bardzo trudna, ale niezbędna decyzja, która musiała być podjęta. Upadłość spółki nie oznacza końca zapewnienia opieki medycznej mieszkańcom. Wręcz przeciwnie, jest to krok niechciany, trudny, ale w obecnej sytuacji niezbędny, aby możliwe było dalsze realizowanie świadczeń medycznych bez zakłóceń i bez dalszego obciążania finansowego Gminy Miastko, napisał burmistrz Jerzy Wójtowicz.

W praktyce najbliższy szpital jest dziś w Bytowie, około 43 kilometrów od Miastka. Kolejne są w Człuchowie, Słupsku, Chojnicach i Kościerzynie, najdalsza z nich prawie 80 kilometrów. W budynku upadłego szpitala wciąż działa za to Zakład Opiekuńczo-Leczniczy. Szpital, który nie leczy, nadal ma więc pod opieką pacjentów.

reklama

Pusty szpital pełen sprzętu

Zamknięte w sierpniu sale nie zostały opróżnione. Na początku września do budynku dostała się grupa młodych osób. Zamaskowani pozowali przy biurkach lekarzy i przy aparaturze, a nagranie trafiło na TikToka. W sieci pojawiła się też relacja zdjęciowa z gatunku urbex, czyli zwiedzania opuszczonych miejsc. Widać na niej sprzęt RTG, komputery i urządzenia kupione przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Autor opisał budynek jako szpital zamknięty mimo protestów lokalnej społeczności. Zarządcy zgłosili sprawę policji.

Dwa tygodnie później, w nocy z 23 na 24 września, przyszli już nie po zdjęcia. Złodzieje okradli stację dializ, jedno z niewielu miejsc w kompleksie, które wciąż pracowało. Wynieśli sprzęt medyczny, komputery i leki warte około 180 tysięcy złotych. Łup zapakowali do karetki transportowej, którą na co dzień wożono pacjentów, i nią odjechali. Policja odnalazła ambulans w Koszalinie. 28 września Sąd Rejonowy w Miastku aresztował na trzy miesiące 34-letniego Michała Sz. z Koszalina. Śledczy szukają jego wspólników.

reklama

Dwa dni później inny sąd ogłosił upadłość szpitala, który okradziono.

300 tysięcy dziennie i trzy miesiące bez pensji

Na upadłość złożyło się wiele lat długów, ale jedna pozycja wyróżnia się na tle reszty. NFZ nałożył na szpital karę 13,2 miliona złotych. Kontrola wykazała, że zewnętrzna spółka neurochirurgów w latach 2024 i 2025 wykazywała nawet 77 zabiegów termolezji na dobę, a jej dzienne rachunki sięgały 300 tysięcy złotych. Kilkuminutowy zabieg w znieczuleniu miejscowym, wyceniany przez NFZ na około 1,5 tysiąca złotych, w dokumentacji zamieniał się w skomplikowaną operację za ponad 6,5 tysiąca. Sprawa może dotyczyć nawet 2,5 tysiąca zabiegów. Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Słupsku.

W tym samym szpitalu pracownicy od ponad trzech miesięcy nie dostają wynagrodzeń. Pieniądze mają do nich trafić z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, czyli de facto od państwa. Zwolnienia grupowe obejmą około 180 osób.

reklama

Długi szacuje się na ponad 40 milionów złotych, a według nieoficjalnych danych Radia Gdańsk nawet na ponad 50 milionów. Majątek wyceniono na około 20 milionów. Wierzycieli jest blisko trzystu. Spółka odpowiada za długi tylko tym, co ma, więc wszyscy pieniędzy nie odzyskają.

Gmina z najwyższym bezrobociem traci największego pracodawcę w ochronie zdrowia

Ten cios spada na wyjątkowo nieodporne miejsce. W rankingu 123 pomorskich gmin, który Puls Gdańska przygotował na podstawie danych GUS, Miastko ma najwyższe bezrobocie w całym województwie: 9,7% ludności w wieku produkcyjnym. Jednocześnie w tym samym zestawieniu wypadło najlepiej w swojej grupie pod względem liczby przychodni na 10 tysięcy mieszkańców. Gmina, która na papierze miała jedną z najgęstszych sieci placówek, została bez szpitala.

Protestowali po swojemu. 27 sierpnia kilkaset osób ubranych na czarno przeszło spod szpitala pod urząd miasta w Marszu Milczenia „Ostatni dyżur”. Bez przemówień i bez polityki, za to z pogrzebowym wieńcem. Szli obok siebie mieszkańcy i pracownicy, którzy właśnie tracili pracę. Nie był to pierwszy taki protest. Dwa i pół roku temu, po zawieszeniu interny, mieszkańcy z transparentami weszli na sesję rady miejskiej i domagali się od władz ratowania szpitala.

Co teraz z pacjentami i pracownikami?

Nocną i świąteczną opiekę zdrowotną w Miastku od 8 września prowadzi NZOZ Eskulap-Łubno. NFZ wciąż rozstrzyga konkursy na poradnie: onkologiczną, chirurgiczną i ginekologiczno-położniczą, a także na fizjoterapię ambulatoryjną. Pacjenci wymagający leczenia szpitalnego są kierowani do Bytowa, Człuchowa, Słupska, Chojnic i Kościerzyny.

Kto ma do szpitala roszczenia, w tym byli pracownicy, musi zgłosić je syndyczce Dominice Bączek do 30 października. Kolejne decyzje zapadną w Słupsku, gdzie prokuratura wyjaśnia, jak szpital w niespełna dwa lata zapracował na trzynastomilionową karę.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo