- Kacper Płażyński o polihalicie. „Nasze nowe srebro”
- Port we Władysławowie zamiast Portu Haller? Płażyński ostrzega przed zmianą charakteru miejscowości
- Węgiel i ruda żelaza. Pomysł na wykorzystanie statków w obu kierunkach
- Dorota Arciszewska Mielewczyk o polskich armatorach i ochronie wybrzeża
- Michał Kowalski o drogach, kolei i budżecie na 2027 rok
- Forum Gospodarki Morskiej w Gdyni. Mówiono też o terminalu gazowym
Port Haller to koncepcja budowy nowego portu pełnomorskiego w powiecie wejherowskim, w rejonie Choczewa. Według założeń przedstawionych przez zwolenników projektu miałby on obsługiwać zarówno transport cywilny, jak i przewozy o znaczeniu wojskowym. Jednym z jego głównych elementów byłby terminal Ro Ro, przeznaczony do obsługi pojazdów i naczep, które wjeżdżają na pokład statku i z niego zjeżdżają.
Przemysław Czarnek przekonywał, że prace nad inwestycją powinny zostać przyspieszone, a po ewentualnym powrocie PiS do władzy miałyby rozpocząć się działania prowadzące do jej realizacji.
- Chcemy, żeby zaraz po dojściu do władzy te nasze starania obecne mogły się zamienić w konkretne decyzje, które w perspektywie kilku lat doprowadzą do powstania w powiecie wejherowskim Portu Haller. Portu, który będzie z jednej strony portem typu Ro Ro, bardzo ważnym również z punktu widzenia wojskowego i całego przeładunku wojskowego - Przemysław Czarnek podczas konferencji prasowej w Gdyni
Polityk zwracał uwagę na bliskość Redzikowa, gdzie znajduje się amerykańska instalacja związana z obroną przeciwrakietową. Mówił także o możliwej rozbudowie stałej obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w Polsce.
- W perspektywie następnych lat, jeśli rzeczywiście dojdzie do tego, a mamy wielką nadzieję, że tak będzie, powstanie wielka stała baza wojskowa na 5000 żołnierzy amerykańskich, to taki port będzie niezbędny i jego usytuowanie właśnie w tamtym miejscu w powiecie wejherowskim jest bardzo ważne - Przemysław Czarnek podczas konferencji prasowej w Gdyni
Czarnek podkreślał również cywilne przeznaczenie portu. Jednym z jego zadań miałby być eksport polihalitu, czyli surowca wykorzystywanego do produkcji nawozów mineralnych.
- 50 kilometrów dokładnie od lokalizacji Portu Haller mamy potężne złoża nawozu wysokiej jakości, polihalitu, który w perspektywie następnej dekady ma być wydobywany i wydobycie ma sięgać 3 milionów ton rocznie. Szacuje się, że zasoby tego nawozu są tak ogromne, że będzie praca na kolejne kilkadziesiąt lat - Przemysław Czarnek podczas konferencji prasowej w Gdyni
Podczas spotkania nie przedstawiono ostatecznej decyzji o budowie portu ani zatwierdzonego harmonogramu inwestycji. Na tym etapie mowa o koncepcji, której zwolennicy zapowiadają dalsze prace przygotowawcze.
Kacper Płażyński o polihalicie. „Nasze nowe srebro”
Kacper Płażyński wskazywał, że Port Haller mógłby stać się ważnym punktem eksportowym dla pomorskiego polihalitu. Zwracał uwagę na potencjalne rynki zbytu w Ameryce Północnej i Południowej oraz na rozwój połączeń kolejowych, które mogłyby ułatwić transport surowca ze złóż do portu.
- Ta funkcja Ro Ro, i wojskowa, i gospodarcza, wynika również z tego, że powstają nowe połączenia kolejowe transgraniczne: Morze Bałtyckie, Adriatyk, Morze Bałtyckie, Morze Czarne. I z tych kierunków ten ruch Ro Ro na pewno będzie znacząco spotęgowany wobec tego, co jest dzisiaj. Dlatego potrzeba takiego portu Ro Ro, gdzie te dodatkowe moce będą realizowane - Kacper Płażyński podczas konferencji prasowej w Gdyni
Polityk określał polihalit mianem „nowego srebra” Pomorza. Według jego wypowiedzi zainteresowanie surowcem wykazują między innymi odbiorcy ze Stanów Zjednoczonych i Brazylii. Podkreślał także, że odległość kolejowa między złożami a planowanym portem miałaby wynosić około 50 kilometrów.
- Takie nasze nowe srebro, z którego jesteśmy bardzo dumni na Pomorzu. I gdzie takie srebro, drodzy państwo, powinno trafiać? Wiemy o tym, że Amerykanie chcą polihalitu. Wiemy o tym, że Brazylia, Ameryka Południowa chce polihalitu - Kacper Płażyński podczas konferencji prasowej w Gdyni
Płażyński szacował, że do połączenia kolejowego złóż z portem potrzebna byłaby modernizacja, odnowienie lub budowa nieco ponad 20 kilometrów torów. W jego ocenie byłoby to rozwiązanie, które pozwoliłoby połączyć wydobycie surowca z jego eksportem drogą morską.
Port we Władysławowie zamiast Portu Haller? Płażyński ostrzega przed zmianą charakteru miejscowości
Kacper Płażyński krytykował również plany dotyczące rozwoju portu we Władysławowie. Przekonywał, że rozbudowa infrastruktury przemysłowej mogłaby wpłynąć na charakter turystycznej i rybackiej miejscowości. Podczas wystąpienia mówił o koszcie inwestycji wynoszącym co najmniej miliard złotych.
- Byliście państwo kiedyś w porcie we Władysławowie? To jest pośrodku miasteczka rybackiego, pięknego, turystycznego miasteczka. Druga sprawa, poza tym, że to już nie będzie miasteczko rybackie, to nie będzie turystyczne miasteczko. To będzie miasteczko bardzo przemysłowe, jeżeli do tego by doszło. To co z Półwyspem Helskim? - Kacper Płażyński podczas konferencji prasowej w Gdyni
Polityk wyrażał też obawy dotyczące wpływu rozbudowy portu na środowisko Półwyspu Helskiego. Przywoływał historię portu we Władysławowie i twierdził, że jego powstanie wiązało się z problemami środowiskowymi.
- Jak państwo pewnie nie wiecie, a może niektórzy wiedzą, o tym, jak powstał port w międzywojniu we Władysławowie, to rozpoczęły się problemy z Półwyspem Helskim natury środowiskowej. Po prostu Półwysep Helski zaczął znikać, a dzisiaj władze Tuska chcą wybudować coś trzy, cztery razy większego we Władysławowie - Kacper Płażyński podczas konferencji prasowej w Gdyni
Są to argumenty przedstawione przez polityka. Ich ocenę należy oddzielić od ustaleń dotyczących rzeczywistych skutków środowiskowych i zakresu planowanych inwestycji we Władysławowie.
Węgiel i ruda żelaza. Pomysł na wykorzystanie statków w obu kierunkach
Kolejnym argumentem zwolenników Portu Haller jest możliwość połączenia importu surowców z eksportem polihalitu. W trakcie konferencji wskazywano na rudę żelaza, węgiel koksujący sprowadzany ze Stanów Zjednoczonych oraz węgiel energetyczny, którego dostawy do Polski mają pochodzić między innymi z Kolumbii.
Płażyński przekonywał, że port mógłby obsługiwać przewozy w obu kierunkach, dzięki czemu statki dostarczające surowce do Polski nie musiałyby wracać bez ładunku.
- Mamy to, że tam jest 300 hektarów, tam nikomu to nie przeszkadza, jest blisko i będziemy mogli stamtąd wysyłać ten polihalit, a z powrotem będziemy mogli pozyskiwać rudę żelaza, która jest potrzebna Polsce i naszym południowym sąsiadom. Węgiel koksujący ze Stanów Zjednoczonych, bo i tak go już sprowadzamy, i węgiel energetyczny, który sprowadzamy przede wszystkim z Kolumbii - Kacper Płażyński podczas konferencji prasowej w Gdyni
Polityk odniósł się również do dostaw węgla z Kazachstanu i twierdził, że ograniczenie możliwości jego transportu do Polski zwiększy znaczenie innych kierunków importu. Wskazywał przy tym na Kolumbię jako potencjalnego dostawcę węgla energetycznego.
- Oszczędzamy olbrzymie pieniądze na frachcie, bo dzisiaj jest tak, że ten węgiel przepływa, ale w drugą stronę z polskich portów te statki jadą puste. To są olbrzymie stracone pieniądze. Port Haller zagwarantuje to, że będzie przepływał węgiel, ruda żelaza, może inne materiały masowe, a tymi samymi statkami będzie odjeżdżał polihalit właśnie do tych dwóch kontynentów, Ameryki Północnej i Ameryki Południowej. Drodzy państwo, win win to mało powiedziane - Kacper Płażyński podczas konferencji prasowej w Gdyni
Według przedstawionej koncepcji taki model przewozów miałby ograniczyć niewykorzystane możliwości transportowe i poprawić ekonomię przewozów morskich. Są to jednak założenia projektu, a ich opłacalność wymagałaby szczegółowych analiz dotyczących popytu, kosztów i organizacji transportu.
Dorota Arciszewska Mielewczyk o polskich armatorach i ochronie wybrzeża
Dorota Arciszewska Mielewczyk zwracała uwagę, że rozwój infrastruktury portowej powinien iść w parze z ochroną lokalnego dziedzictwa, turystyki i rybołówstwa. Podkreślała również znaczenie udziału polskich przedsiębiorstw, armatorów i wykonawców w realizacji dużych inwestycji.
- Dzisiaj przekonaliśmy się, że potrzeba Portu Haller istnieje i to, co powiedział nasz kandydat na premiera, pan Przemysław Czarnek, z możliwością połączenia tego i włączenia w krwi obiekt przy współpracy naszych specjalistów, inżynierów, firm, armatorów, to jest to zabieg, który powinniśmy realizować właśnie w połączeniu z realizacją projektu Haller - Dorota Arciszewska Mielewczyk podczas konferencji prasowej w Gdyni
W jej wystąpieniu pojawił się także wątek zachowania turystycznego i rybackiego charakteru Władysławowa oraz wykorzystania potencjału krajowych firm.
- Chcemy zachować ten dorobek kulturowy właśnie dlatego, że oprócz tego, że nie sprzeciwiamy się inwestycjom, chcemy, aby zastosowano innowacje, o których tu dzisiaj też dużo mówimy. Każda inwestycja, która miałaby wzbogacić nasz region i zabezpieczyć Polskę w rozwój energetyki, powinna stosować najnowocześniejsze metody - Dorota Arciszewska Mielewczyk podczas konferencji prasowej w Gdyni
Polityczka mówiła również o konieczności ograniczania wpływu inwestycji na środowisko, w tym na wody Zatoki Gdańskiej i Zatoki Puckiej. Wspominała o nowoczesnych technologiach oraz o potrzebie takiego planowania infrastruktury, aby rozwój gospodarczy nie odbywał się kosztem mieszkańców i osób utrzymujących się z morza.
- My tutaj optujemy, aby pewne technologie, które mają być zainstalowane, były instalowane tam, gdzie ten rozwój bez kolizji z mieszkańcami, z turystyką funkcjonuje. (...) Żebyśmy oszczędzili i naprawdę stosowali odpowiednie środki rozwoju rybołówstwa czy turystyki właśnie na Półwyspie Helskim i również nie zatruwając Zatoki Gdańskiej czy też Puckiej - Dorota Arciszewska Mielewczyk
W dalszej części wypowiedzi podkreślała, że nowe inwestycje powinny zapewniać korzyści gospodarcze, a jednocześnie chronić działalność przedsiębiorców związanych z morzem.
- Żeby ten ekorozwój był połączony z rozwojem gospodarczym, ale żeby ta ekonomiczna opłacalność wszystkich tych, którzy funkcjonują i żyją z morza, była zachowana.
Michał Kowalski o drogach, kolei i budżecie na 2027 rok
Poseł Michał Kowalski zwracał uwagę, że realizacja Portu Haller wymagałaby odpowiedniego dostępu drogowego i kolejowego. Odniósł się do debaty budżetowej dotyczącej 2027 roku i pytań o środki na strategiczne inwestycje na Pomorzu.
Niestety pan minister Andrzej Domański nie był w stanie odpowiedzieć konkretnie, jakie środki finansowe będą przeznaczone na inwestycje, szczególnie na kolej, na drogi ekspresowe, na obiecaną drogę Via Maris do Władysławowa oraz inne bardzo istotne połączenia, zarówno drogowe, jak i komunikacyjne. Dlatego wspólnie będziemy tutaj domagać się jeszcze większych środków finansowych na Pomorze, aby jak już powstanie Port Haller, inne strategiczne inwestycje, żeby był dobry i łatwy dostęp komunikacyjny.
Michał Kowalski podczas konferencji prasowej w Gdyni
Kowalski wskazywał także na znaczenie istniejącej i planowanej infrastruktury drogowej. W jego ocenie rozwój portu powinien być powiązany z inwestycjami, które ułatwią transport towarów z wybrzeża do innych części kraju.
Forum Gospodarki Morskiej w Gdyni. Mówiono też o terminalu gazowym
Konferencję poświęconą Portowi Haller poprzedził panel dotyczący przemysłu okrętowego. Jednym z tematów była możliwość budowy drugiego pływającego terminala gazowego w Gdańsku z udziałem polskiego przemysłu okrętowego.
Przemysław Czarnek podkreślał, że krajowe firmy powinny odgrywać większą rolę w strategicznych inwestycjach morskich. Podczas spotkania politycy zapowiadali dalsze działania na rzecz przygotowania Portu Haller, który według ich koncepcji miałby łączyć funkcje cywilne, wojskowe i eksportowe.
Na razie projekt pozostaje propozycją przedstawianą przez polityków. Jego realizacja wymagałaby dalszych prac planistycznych, analiz środowiskowych i ekonomicznych, decyzji administracyjnych oraz określenia źródeł finansowania.
Komentarze (0)