Sprawa wyszła na jaw dzięki zgłoszeniu i szybko przerodziła się w interwencję służb ochrony środowiska. To jeden z tych przypadków, które pokazują, jak cienka bywa granica między rutyną a realnym zagrożeniem.
Nielegalne odpady w gminie Szemud. Tak zaczęła się interwencja
Do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Gdańsku zgłoszenie trafiło 15 stycznia 2026 roku. Dotyczyło gromadzenia dużej ilości odpadów na jednej z działek w gminie Szemud w powiecie wejherowskim. Informacja była na tyle poważna, że inspektorzy zdecydowali się na natychmiastowy wyjazd w teren.
Na miejscu przeprowadzono czynności służbowe i oględziny. Już wtedy stało się jasne, że nie mamy do czynienia z pojedynczymi pojemnikami czy odpadami bytowymi, ale z magazynowaniem na dużą skalę.
Jak czytamy w komunikacie inspektoratu:
- W wyniku oględzin terenu stwierdzono obecność ok. 20 ton odpadów ciekłych, zgromadzonych w beczkach, kanistrach i tysiąclitrowych paletopojemnikach, bez wymaganego przepisami zezwolenia.
Beczki, kanistry i paletopojemniki. Odpady leżały na śniegu
Na działce znaleziono około 20 ton odpadów ciekłych, rozmieszczonych w różnych typach opakowań. Były to zarówno klasyczne beczki dwustulitrowe, mniejsze kanistry, jak i paletopojemniki o pojemności tysiąca litrów. Część beczek była owinięta czarną folią stretch, inne stały odsłonięte.
Z opisu zdjęć opublikowanych przez WIOŚ wynika, że odpady znajdowały się bezpośrednio na gruncie, miejscami na śniegu. To szczegół, który budzi dodatkowe obawy, bo w takich warunkach nietrudno o rozszczelnienie pojemników i przedostanie się substancji do gleby. Na tym etapie nie ujawniono, co dokładnie znajduje się w pojemnikach. Właśnie to jest teraz jednym z kluczowych elementów prowadzonej kontroli.
Kontrola interwencyjna WIOŚ. Ustalany jest stan faktyczny
Po ujawnieniu nielegalnych odpadów wszczęto kontrolę interwencyjną działalności podmiotu odpowiedzialnego za teren. Inspektorzy sprawdzają, kto faktycznie magazynował odpady, na jakiej podstawie i od jak dawna mogły się tam znajdować.
W oficjalnym komunikacie WIOŚ w Gdańsku czytamy:
- Została wszczęta kontrola interwencyjna działalności podmiotu odpowiedzialnego, trwają czynności mające na celu ustalenie stanu faktycznego. Ustalenia końcowe będą znane po zakończeniu kontroli.
Oznacza to, że sprawa jest rozwojowa. Dopiero po zakończeniu czynności inspektorzy będą mogli jednoznacznie określić charakter odpadów i ewentualne zagrożenie dla środowiska.
Milion złotych kary? Przepisy są jednoznaczne
Prawo w takich sytuacjach nie pozostawia pola do interpretacji. Zbieranie lub przetwarzanie odpadów bez wymaganego zezwolenia jest naruszeniem przepisów ustawy o odpadach.
Jak przypomina WIOŚ, zgodnie z art. 41 ustawy z dnia 14 grudnia 2012 roku o odpadach, za takie działania wymierza się administracyjną karę pieniężną.
- Kara wynosi nie mniej niż 1000 zł i nie może przekroczyć 1 000 000 zł.
Ostateczna wysokość sankcji będzie zależeć m.in. od rodzaju zgromadzonych substancji, skali naruszenia oraz potencjalnego wpływu na środowisko.
Dlaczego odpady ciekłe budzą największy niepokój
Wśród wszystkich rodzajów nielegalnych składowisk to właśnie odpady ciekłe uchodzą za szczególnie niebezpieczne. Nawet niewielki wyciek może doprowadzić do skażenia gleby lub wód gruntowych, a skutki bywają trudne do usunięcia przez wiele lat.
W przypadku gminy Szemud dodatkowym problemem jest lokalizacja. To teren zamieszkany, z zabudową jednorodzinną i obszarami zielonymi. Każde takie odkrycie automatycznie rodzi pytania o bezpieczeństwo mieszkańców i długofalowe konsekwencje dla okolicy.
Co dalej z nielegalnymi odpadami w gminie Szemud
Na razie odpady pozostają na działce, a teren jest objęty nadzorem inspektorów. Dopiero po zakończeniu kontroli zapadną decyzje dotyczące dalszych kroków, w tym ewentualnego nakazu usunięcia i przekazania substancji do legalnej utylizacji.
Komentarze (0)