Wyjątkowa inicjatywa
Start zaplanowano na niedzielę, 22 listopada, o godzinie 10:00. Dołączyć może każdy, kto wpłaci dowolną kwotę na zbiórkę w serwisie zrzutka.pl. Można przebiec jedno okrążenie, kilka kilometrów albo cały dystans razem z jubilatem. Można też pobiec tego samego dnia w dowolnym miejscu na świecie.
Zamiast tortu i hucznej imprezy Gołąbek wybrał dystans tylko o nieco ponad 2 kilometry krótszy od maratonu. Całe 40 km pokona w przebraniu, którego jeszcze nie zna.
Kto wpłaci najwięcej, ten wybiera strój
Biegacz zachęca do licytacji zwłaszcza firmy. Przebranie w barwach marki może być dla nich nietypową reklamą.
Możesz zrobić ze mnie swoją reklamę. Możesz mnie ośmieszyć. Możesz wymyślić coś, czego będę żałował już po pierwszym kilometrze. Dmuchany dinozaur? Suknia ślubna? Kostium Twojego firmowego logo? Wszystko zostaje w Twoich rękach, mówi Paweł Gołąbek.
Zasady są jednak konkretne. Liczy się najwyższa pojedyncza wpłata dokonana do 8 listopada do godziny 14:00. Dwa tygodnie zostawiają biegaczowi czas na skompletowanie stroju. Przebranie musi pozwalać bezpiecznie pokonać cały dystans, czyli nie może ograniczać widoczności ani oddychania. Nie może też nikogo obrażać, łamać prawa ani szkodzić wizerunkowi fundacji.
Jak dołączyć do biegu
Gołąbek nie chce biec sam. Na Jasień zaprasza biegaczy i kibiców. Kto nie biega, może przyjść z termosem i dopingować.
„Można dołączyć na dowolnym dystansie. Jedno okrążenie, pięć kilometrów, dziesięć… A może cała czterdziestka? Każdy kilometr w towarzystwie będzie mi się biegło lżej, szczególnie, że będę w przebraniu”, mówi Paweł Gołąbek.
Osoby spoza Trójmiasta mogą pobiec wirtualnie 22 listopada, w swoim mieście albo na bieżni w siłowni. Wystarczy wrzucić zdjęcie lub zrzut ekranu z aplikacji z hasztagiem #40na40 i oznaczyć profile @zabiegany_gdn oraz @animalhelperpl. Do środy 7 października na zbiórkę wpłynęło 26 wpłat.
Na co pójdą pieniądze?
Według organizatorów 400 tysięcy złotych wystarczy na około trzy miesiące działania Animal Helper. W przeliczeniu daje to ponad 130 tysięcy złotych miesięcznie. Przy ponad 1500 zgłoszeniach co miesiąc wychodzi niecałe 90 złotych na jedną interwencję.
Animal Helper to oddolny projekt Fundacji Psia Krew, który działa podobnie do centrów powiadamiania ratunkowego. Zgłoszenia o rannych, chorych, zagubionych lub maltretowanych zwierzętach domowych, dzikich i gospodarskich trafiają do jednego systemu. Operatorzy przekazują sprawę policji, służbom ratunkowym albo lokalnej organizacji prozwierzęcej. Potem pilnują jej do końca i informują zgłaszającego, co się dzieje. Centrala działa całą dobę. Co miesiąc operatorzy wykonują średnio 8000 telefonów, a od początku działania systemu obsłużyli ponad 33 tysiące zgłoszeń.
Działamy dniem i nocą, aby każde zwierzę miało szansę na przetrwanie. To piękna misja, ale również ogromne obciążenie: psychiczne, fizyczne, a przede wszystkim finansowe. Utrzymujemy się dzięki darczyńcom, sponsorom i ludziom o wielkich sercach, takich jak Paweł Gołąbek, którego inicjatywa szczególnie nas porusza, mówi Magdalena Matelska, wiceprezeska Fundacji Psia Krew.
Pomorze jest w systemie
Dla mieszkańców Gdańska i regionu to informacja praktyczna. Województwo pomorskie jest jednym z 11 regionów objętych systemem. Pozostałe to zachodniopomorskie, łódzkie, śląskie, wielkopolskie, opolskie, lubuskie, kujawsko-pomorskie, mazowieckie, świętokrzyskie i warmińsko-mazurskie. Ktoś, kto zobaczy psa przywiązanego do płotu na mrozie albo potrąconą sarnę przy drodze, nie musi zgadywać, czy dzwonić na policję, do schroniska czy do straży miejskiej. Zgłoszenie można wysłać przez aplikację Animal Helper, a resztą zajmą się operatorzy.
Najbliższy ważny termin to 8 listopada. Wtedy rozstrzygnie się licytacja, a Gołąbek obiecuje ogłosić na zrzutce, w czym pobiegnie. Sam przyznaje, że największym wyzwaniem może być mina na 35. kilometrze.
Zbiórka: https://zrzutka.pl/p5ctcw
Komentarze (0)