Praca sezonowa za granicą od lat przyciąga osoby, które chcą w krótkim czasie odłożyć większą kwotę. Jedna z użytkowniczek TikToka postanowiła dokładnie rozliczyć swój wyjazd do Niemiec. Przez 33 dni pracowała przy zbiorze truskawek. Pokazała, ile godzin spędziła na plantacji, jakie poniosła koszty i ile ostatecznie zostało jej w portfelu.
Agata Witoń, prowadząca profil „popsychologicznemu”, wyjechała do Niemiec, aby pracować przy zbiorze truskawek. Sezonowa praca trwała 33 dni i – jak wynika z opublikowanego przez nią rozliczenia – nie obejmowała ani jednego wolnego weekendu.
Każdego dnia kobieta spędzała przy zbiorze około 9–10 godzin. Łącznie przepracowała 310 godzin. Jej stawka wynosiła 13,90 euro brutto za godzinę. W przeliczeniu na złotówki było to około 60 zł brutto.
Ponad 4,3 tys. euro brutto za 33 dni
Przy takiej liczbie przepracowanych godzin wynagrodzenie brutto wyniosło 4309 euro. To jednak nie była kwota, którą kobieta mogła ostatecznie przywieźć do Polski. Z zarobionych pieniędzy trzeba było odliczyć koszty pobytu i wydatki poniesione podczas wyjazdu.
Samo zakwaterowanie kosztowało 330 euro, czyli 10 euro za każdą dobę. Dodatkowo pracownica pobrała od pracodawcy 200 euro zaliczki na bieżące wydatki, w tym między innymi jedzenie.
Po uwzględnieniu tych kosztów zostało jej 3729 euro. Do odliczenia pozostały jeszcze wydatki związane z podróżą. Na paliwo wydała 96 euro, a za przejazd autostradą zapłaciła 58 zł.
Ostatecznie z całego wyjazdu zostało jej 3633 euro. Przy podanym przez nią przeliczniku daje to około 15,3 tys. zł.
Ile naprawdę oznacza 15 tys. zł?
Rozliczenie szybko stało się przedmiotem dyskusji w mediach społecznościowych. Dla jednych ponad 15 tys. zł za niewiele ponad miesiąc pracy to atrakcyjny wynik, szczególnie jeśli celem wyjazdu jest szybkie odłożenie pieniędzy.
Inni zwracali uwagę przede wszystkim na liczbę godzin i charakter wykonywanej pracy. 310 godzin w ciągu 33 dni oznacza średnio ponad 9 godzin pracy dziennie, bez wolnych weekendów. Do tego dochodzą warunki pogodowe oraz fizyczny wysiłek związany z wielogodzinnym zbiorem owoców.
Warto też pamiętać, że przedstawione wyliczenie dotyczy konkretnego wyjazdu i indywidualnych warunków zatrudnienia. Zarobki przy pracy sezonowej mogą różnić się w zależności od pracodawcy, liczby godzin, systemu wynagradzania czy kosztów zakwaterowania.
Historia Agaty Witoń pokazuje więc przede wszystkim, że kwota widoczna na umowie czy początkowym rozliczeniu nie musi być tym samym, co pieniądze, które pracownik ostatecznie przywozi ze sobą do kraju. W przypadku tego wyjazdu z ponad 4300 euro brutto po odliczeniu najważniejszych kosztów pozostało około 3633 euro.
Komentarze (0)