Grudzień ’70 to jedno z najboleśniejszych doświadczeń polskiego Wybrzeża. Nagłe podwyżki cen oraz dramatyczna sytuacja ekonomiczna doprowadziły do masowych protestów w Gdyni, Gdańsku, Szczecinie i Elblągu. Demonstracje, które zaczęły się 14 grudnia w gdańskiej stoczni, szybko przerodziły się w ogólny bunt przeciwko komunistycznym władzom. Brutalna reakcja sił porządkowych doprowadziła do tragicznego bilansu: 45 zabitych i ponad tysiąc rannych.
Uchwalenie przez Sejm RP Dni Pamięci Grudnia 1970 to wyraz szacunku wobec poległych oraz ich rodzin. Decyzja zapadła jednogłośnie, przy obecności 433 posłów, co podkreśla ponadpolityczny charakter pamięci o ofiarach. W pracach nad uchwałą brała udział także prezydent Gdyni Aleksandra Kosiorek, zaznaczając, że wydarzenia sprzed lat głęboko ukształtowały tożsamość mieszkańców miasta.
Jak przypomina prezydent Kosiorek, pielęgnowanie pamięci o Grudniu ’70 to obowiązek kolejnych pokoleń. To właśnie odwaga robotników, którzy domagali się godziwych warunków życia, podwyżek płac i wycofania podwyżek cen żywności, stała się symbolem sprzeciwu wobec niesprawiedliwości systemu. Ten fragment historii pozostaje kluczowym elementem lokalnej i narodowej tożsamości.
Najtragiczniejsze sceny w Gdyni rozegrały się 17 grudnia. O świcie, w rejonie wiaduktu przy stacji SKM Gdynia Stocznia, milicja i wojsko otworzyły ogień do robotników idących do pracy. Chwilę później tłum skierował się w stronę dzisiejszego Urzędu Miasta Gdyni. Ulicami Morską i Czerwonych Kosynierów przemieszczały się dwa pochody, niosąc na drzwiach ciało 18-letniego Zbigniewa Godlewskiego – legendarnego Janka Wiśniewskiego.
Tego dnia zginęło w Gdyni co najmniej 18 osób, choć rzeczywista liczba ofiar mogła być wyższa. Wśród poległych byli także młodzi mieszkańcy, którzy na Wzgórzu św. Maksymiliana stawiali opór funkcjonariuszom ZOMO. Gdynia każdego roku wraca do tych bolesnych wydarzeń, oddając hołd tym, którzy zapłacili najwyższą cenę za sprzeciw wobec władzy i walkę o godność.
Komentarze (0)