Czego dotyczyło śledztwo?
Śledztwo dotyczyło artykułu 231 kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Chodziło o to, że Nawrocki jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku przez lata korzystał z pokoi i apartamentów należących do placówki, formalnie przeznaczonych do wynajmu komercyjnego lub dla gości muzealnych uroczystości. Prokuratura wszczęła postępowanie 24 lutego 2025 roku, po doniesieniach medialnych o bezpłatnym korzystaniu z tych lokali przez ówczesnego dyrektora, a do sprawy dołączyło też zawiadomienie posła Romana Giertycha. Śledczy przesłuchali ponad 40 świadków, zabezpieczyli dokumentację rezerwacji, korespondencję mailową pracowników muzeum i kalendarz samego dyrektora. Ostatecznie uznali, że Nawrocki działał w ramach uprawnień przyznanych mu przez wewnętrzne zarządzenia z 2017 i 2020 roku. Sprawa wypłynęła w styczniu 2025 roku, w środku kampanii prezydenckiej. Gazeta Wyborcza opisała wtedy, że popierany przez PiS kandydat rezerwował na siebie apartamenty muzeum przez ponad 200 dni w latach 2018–2021, w tym dwie dziesięciodniowe kwarantanny covidowe. Nawrocki tłumaczył się na konferencji w Zakopanem, że lokale służyły też spotkaniom służbowym, i zadeklarował gotowość zwrotu pieniędzy, jeśli sprawa się potwierdzi. Konkurenci w kampanii, z Romanem Giertychem na czele, robili z apartamentów jeden z głównych argumentów przeciwko niemu, a śledztwo ciągnęło się przez całą kampanię i pierwszy rok prezydentury, zanim prokuratura w końcu je zamknęła.
Jak Nawrocki w ogóle trafił do tego muzeum?
Zanim to była afera z kampanii, było polityczne przejęcie. Muzeum II Wojny Światowej powstało z rozmachem jako projekt Donalda Tuska, a jego twórcą i pierwszym dyrektorem był historyk Paweł Machcewicz. W kwietniu 2017 roku rząd PiS połączył placówkę z dopiero co utworzonym Muzeum Westerplatte i Wojny 1939, Machcewicza odwołano, a na jego miejsce trafił doktor Karol Nawrocki, wcześniej związany z IPN. To właśnie w tamtym budynku, którym kierował już jako nominat nowej władzy, Nawrocki miał do dyspozycji apartamenty, które ostatecznie zainteresowały prokuraturę.
Afera, która przykleiła się do kampanii
Sprawa wypłynęła w styczniu 2025 roku, w środku kampanii prezydenckiej. Gazeta Wyborcza opisała wtedy, że popierany przez PiS kandydat rezerwował na siebie apartamenty muzeum przez ponad 200 dni w latach 2018–2021, w tym dwie dziesięciodniowe kwarantanny covidowe. Nawrocki tłumaczył się na konferencji w Zakopanem, że lokale służyły też spotkaniom służbowym, i zadeklarował gotowość zwrotu pieniędzy, jeśli sprawa się potwierdzi. Konkurenci w kampanii, z Giertychem na czele, robili z apartamentów jeden z głównych argumentów przeciwko niemu, traktując je jako dowód, że kandydat popierany przez PiS korzysta z publicznej instytucji jak z własnego hotelu. Sztab Nawrockiego odpierał zarzuty na bieżąco, tłumacząc je służbowym charakterem pobytów i pandemicznymi kwarantannami. Śledztwo ciągnęło się przez całą kampanię, przez wybory, przez zaprzysiężenie i przez pierwszy rok prezydentury, zanim prokuratura w końcu je zamknęła.
Co dokładnie ustaliła prokuratura
Prokoruatura, po przeprowadzeniu śledztwa w tej sprawie, postanowił o umorzeniu postępowania w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, to jest dyrektora Muzeum II Wojny Światowej, w związku z udostępnianiem pokoi i apartamentów wbrew zapisom obowiązujących zarządzeń, czym miał działać na szkodę interesu publicznego. Powodem umorzenia było uznanie, że działania dyrektora nie wyczerpały znamion czynu zabronionego. Postanowienie nie jest prawomocne, stronie przysługuje prawo złożenia zażalenia do sądu, mówi Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
W toku tego postępowania zgromadzono bardzo obszerny materiał dowodowy. Przesłuchano ponad 40 osób w charakterze świadków, niektóre nawet kilkukrotnie. Zabezpieczono całą dokumentację dotyczącą rezerwacji pokoi i apartamentów należących do muzeum w okresie objętym śledztwem, a także korespondencję mailową pracowników placówki związaną z dokonywaniem tych rezerwacji. Zabezpieczono również kalendarz dyrektora muzeum i przesłuchano w charakterze świadków urzędników NIK, którzy prowadzili w tym czasie kontrolę w placówce.
Kwestie korzystania z pokoi i apartamentów muzeum zostały uregulowane dwoma zarządzeniami dyrektora: jednym z października 2017 roku, drugim z maja 2020 roku. Z tych zarządzeń wynika jednoznacznie, że dyrektor tej instytucji ma prawo między innymi udzielić ulg lub zwolnień z opłat za korzystanie z tych pokoi, w celach służbowych lub dla zaproszonych gości, na przykład przy okazji uroczystości, których muzeum było gospodarzem. Z poczynionych ustaleń wynikało, że ówczesny dyrektor Karol Nawrocki działał w ramach przyznanych mu kompetencji i nie przekroczył przysługujących mu uprawnień. W decyzji wskazano poczynione ustalenia faktyczne i prawne, a postępowanie umorzono wobec braku znamion czynu zabronionego — Mariusz Duszyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Postanowienie nie jest prawomocne. Roman Giertych, , który złożył zawiadomienie w środku kampanii, ma prawo się odwołać do sądu. Rok po objęciu urzędu przez Nawrockiego sprawa apartamentów wciąż może wrócić, tyle że już nie jako argument wyborczy, tylko jako pytanie do sądu.
Komentarze (0)