Chodzi o Mariannę Sankiewicz-Budzyńską. Tablica została odsłonięta o 12.00 na budynku przy ul. gen. Józefa Fiszera 8. Data nie jest przypadkowa. Dokładnie 26 września 1921 roku przyszła na świat, więc dziś przypada 105. rocznica jej urodzin. Pomysł wyszedł od Stowarzyszenia Absolwentów Politechniki Gdańskiej. Swój udział zapowiedzieli przedstawiciele miasta, rektor PG prof. Krzysztof Wilde, członkowie kolegium rektorskiego i byli rektorzy uczelni. Będą też ludzie z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki, rodziny Marianny i jej męża Gustawa Budzyńskiego oraz twórcy filmu, który opowiada jej historię.
Z Wilna do Gdańska
Zanim ktokolwiek zaczął tytułować ją „panią docent”, była żołnierką Armii Krajowej Okręgu Wileńskiego. W czasie wojny działała w konspiracji. Trafiła do więzienia, była przesłuchiwana przez Gestapo. Przeżyła.
Po wojnie związała się z Gdańskiem na dobre. Pracowała w Radiu Gdańsk, a potem na Politechnice Gdańskiej, której oddała ponad cztery dekady życia. Zrobiła doktorat, później uzyskała stopień docenta. Była prodziekanem Wydziału Elektroniki, a w końcu prorektorem ds. kształcenia. Jako pierwsza kobieta w historii uczelni.
Dźwięk jako specjalność
Najważniejszy ślad, jaki zostawiła, trudno zobaczyć. Łatwiej go usłyszeć. Razem z mężem Gustawem współtworzyła Pracownię Elektrofonii i Zakład Inżynierii Dźwięku. Przyłożyła też rękę do uruchomienia specjalności inżynieria dźwięku, pierwszej takiej w kraju.
Brzmi sucho? To pomyślcie o wszystkich realizatorach, akustykach i ludziach od nagłośnienia, którzy przez lata wychodzili z gdańskiej uczelni. Duża część z nich uczyła się w miejscu, które małżeństwo Budzyńskich zbudowało praktycznie od zera. Sama Sankiewicz-Budzyńska była cenioną specjalistką od elektroniki, akustyki i elektrofonii, autorką wielu publikacji naukowych.
Profesorka, która chodziła po studentów
Jest jeszcze jeden rozdział jej biografii, o którym na Politechnice mówi się z wyjątkowym szacunkiem. W stanie wojennym wielokrotnie interweniowała w sprawie zatrzymanych studentów uczelni. Nie jeden raz i nie dla rozgłosu. Robiła to, bo uważała, że za swoich studentów po prostu odpowiada.
Dla wielu stała się wtedy symbolem odwagi i akademickiej solidarności. W czasach, gdy łatwiej było milczeć, ona szła i pytała, gdzie są jej ludzie.
Za działalność naukową, społeczną i patriotyczną otrzymała między innymi Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Zmarła w 2018 roku.
Z muzyką na uczelnię
Po odsłonięciu tablicy nikt nie rozejdzie się do domów. Uczestnicy ruszą nowoorleańskim korowodem prosto na Politechnikę, do Audytorium im. Marianny Sankiewicz i Gustawa Budzyńskiego na Wydziale Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki. Za muzykę odpowiada zespół Detko Band. Tam zaplanowano projekcję filmu „Zielony atrament” w reżyserii Pawła Wyszomirskiego. Fabuła opiera się na historii życia pani docent. Na pokazie pojawią się twórcy i aktorzy. Trudno o lepszą formę hołdu dla kogoś, kto całe życie zajmował się dźwiękiem. Zamiast minuty ciszy będzie orkiestra.
Komentarze (0)