Zimowa aura sprawiła, że Motława w centrum Gdańska zamieniła się w zwartą taflę lodu - widok rzadki i spektakularny, który od kilku dni przyciąga tłumy spacerowiczów. Zdjęcia skutej lodem rzeki, z zabytkową zabudową w tle, nieprzerwanie krążą w mediach społecznościowych, a okolice Długiego Pobrzeża wciąż są pełne ciekawskich.
Dla wielu osób to wyjątkowa okazja, by zobaczyć miasto z zupełnie innej perspektywy. Część spacerowiczów decyduje się nawet wejść na lód, traktując zamarzniętą Motławę jak tymczasowy deptak.
To coś, co zdarza się raz na wiele lat. Może to się już nigdy nie powtórzyć, dlatego ludzie chcą z tego skorzystać i zobaczyć Motławę w takiej odsłonie - mówi w rozmowie z nami pani Natalia.
Zachwyt nie jest jednak powszechny. Wśród obserwujących lodowe sceny z brzegu pojawiają się też głosy krytyczne, wskazujące na realne ryzyko związane z wchodzeniem na zamarzniętą rzekę
To nie jezioro ani lodowisko, tylko rzeka. Wchodzenie na lód to zwyczajna lekkomyślność - komentatuje Pan Piotr
Nie wszyscy, którzy pojawiają się nad Motławą, decydują się na zejście na taflę lodu. Część osób przyznaje, że rozumie fascynację tym zjawiskiem, ale sama woli zachować ostrożność.
Widok jest niesamowity i trudno się dziwić, że ludzie chcą tam wejść. To taka okazja, którą pamięta się latami - dodaje Pani Aleksandra.
Inni podkreślają jednak, że pozorna stabilność lodu może być bardzo złudna, a presja tłumu nie powinna być wyznacznikiem baezpieczeństwa.
Wystarczy jeden słabszy fragment lodu i ktoś wpadnie do wody. Moim zdaniem to proszenie się o tragedię - ocenia pan Zygmunt.
Policja apeluje: to realne zagrożenie
Do sprawy jednoznacznie odnoszą się służby. Gdańscy policjanci apelują, aby nie wchodzić na zamarznięte zbiorniki wodne, podkreślając, że nie są one bezpiecznym miejscem do spacerów czy zabawy.
Nie wchodźmy na zamarznięte zbiorniki wodne. To nie lodowiska, a realne zagrożenie dla życia i zdrowia - apelują funkcjonariusze.
Jak podkreślają policjanci, grubość lodu bywa zmienna i zdradliwa, szczególnie na rzekach, gdzie występują prądy wodne oraz miejsca osłabione przez dopływy i wcześniejszy ruch jednostek pływających. Wpadnięcie do lodowatej wody może w bardzo krótkim czasie doprowadzić do hipotermii, utraty sił, a w skrajnych przypadkach do tragedii.
Zamarznięta Motława stała się jednym z najbardziej charakterystycznych obrazów tej zimy - zjawiskiem, które jednych zachwyca, innych skłania do refleksji nad granicą między ciekawością a odpowiedzialnością. Choć lodowy krajobraz robi ogromne wrażenie i wciąż przyciąga tłumy, służby przypominają: najbezpieczniej podziwiać go z brzegu.
Komentarze (0)