Sprawa z lutego
Sprawa wróciła na początku roku. W lutym Łukasz Świacki, radny Gdańska z klubu Wszystko dla Gdańska, wystąpił do prezydent Aleksandry Dulkiewicz o usunięcie kłódek. Przekonywał, że jest ich już tak dużo, że na kolejne zwyczajnie brakuje miejsca. Podobne głosy płynęły od radnych dzielnicowych. W marcu Gdański Zarząd Dróg ogłosił decyzję o demontażu, a teraz kłódki znikają z mostu.
Radny: ten most był oszpecony
Pomysł nie wziął się z urzędowego biurka, tylko ze spaceru. Świacki przyznaje, że kłódki od dawna mu przeszkadzały, ale chciał sprawdzić, czy nie jest w tym odosobniony.
Wydawało mi się, że ten most jest oszpecony przez kłódki. W lutym był Międzynarodowy Dzień Przewodnika Turystycznego i z tej okazji gdański oddział PTTK zorganizował historyczne spacery po Gdańsku. Wybrałem się na jeden z nich, który rozpoczynał się na Moście Chlebowym. Zapytałem uczestników spaceru, co o tym sądzą, i większość z nich podzielała moje zdanie, mówi Łukasz Świacki, radny Gdańska.
Nie chodzi tylko o wygląd
Dla zarządcy mostu to nie jest wyłącznie kwestia gustu. Gdański Zarząd Dróg tłumaczy, że kłódki całkowicie zasłoniły kutą balustradę, a przeglądy techniczne wykazały, że trzeba je usunąć. Pod warstwą żelastwa barierka rdzewieje i nie da się jej konserwować. Drogowcy uznali, że bez demontażu kłódek i renowacji balustrad dalsze bezpieczne użytkowanie mostu nie jest możliwe. Po zdjęciu kłódek balustrady dostaną nowe zabezpieczenie antykorozyjne.
Sam most pamięta połowę XIV wieku, ale ozdobna barierka jest dużo młodsza. Odtworzono ją według historycznych przekazów podczas remontu, który trwał od lipca 2002 do kwietnia 2003 roku. Obiekt jest pod ochroną konserwatorską, a kłódki nigdy nie dostały na to zgody. Formalnie wisiały więc nielegalnie.
Jak kłódki trafiły na Korzenną
Wszystko zaczęło się w niedzielę 31 lipca 2011 roku. Akcję zorganizował portal trojmiasto.pl. Na most przy ulicy Korzennej przyszło około stu par i jeszcze tego samego dnia na balustradach wisiało ponad 120 kłódek. Jedna z nich miała napis „56 lat po ślubie”.
Wtedy Gdańsk porównywał się z wrocławskim Mostem Tumskim, gdzie kłódek było blisko cztery tysiące. Po latach na Chlebowym też liczyło się je w tysiącach. Już w dniu akcji czytelnicy w komentarzach pytali, czy zgodził się na to konserwator i kto potem naprawi poręcze.
Miasto zapowiadało to już raz
To nie pierwsze podejście. Ponad dekadę temu gdańscy drogowcy mówili o zdjęciu kłódek, oczyszczeniu barier i nowym zabezpieczeniu antykorozyjnym. Sami przyznawali, że kłódki pewnie wrócą. Do demontażu wtedy nie doszło. Później mieszkańcy kilka razy apelowali o oczyszczenie mostu, ale urzędnicy odpowiadali odmownie. Przełom przyszedł dopiero teraz, gdy sprawą zajęli się radni.
Co to znaczy dla spacerowiczów i par?
Most Chlebowy łączy ulice Kowalską i Korzenną, tuż przy Ratuszu Staromiejskim i skwerze Heweliusza. Kto ma tam swoją kłódkę, raczej już jej nie zobaczy. Zakochani, którzy planowali powiesić nową, powinni wziąć pod uwagę, że balustrada przechodzi renowację i ma znów wyglądać jak w 2003 roku, a kłódki na zabytku nigdy nie były legalne.
Inne miasta szukały kompromisu. Wrocław przy remoncie Mostu Tumskiego zapowiadał, że zdjęte kłódki pary będą mogły odebrać w miejskim zarządzie dróg, a po remoncie wprowadził zakaz ich wieszania.
Gdańsk nie jest jedyny
Kłódki znikają też w innych częściach Polski. Pod koniec września Miejski Zarząd Dróg w Opolu zaczął zdejmować je z Mostu Groszowego, zabytkowej przeprawy z 1903 roku. Opolscy drogowcy tłumaczyli to tak samo jak Gdańsk: kłódki niszczą powłokę antykorozyjną, a ich rosnąca liczba dodatkowo obciąża konstrukcję.
Kluczyki, które pary przez lata wrzucały do Kanału Raduni, i tak nie przetrwały na dnie. Jak mówiła kilka lat temu przedstawicielka miejskich drogowców, co kilka lat wyławiali je pracownicy Pomorskich Melioracji.
Komentarze (0)