Wszystko zaczęło się w mieście, które jeszcze się broniło. 27 września 1939 r. w oblężonej przez Niemców Warszawie gen. Michał Tokarzewski-Karaszewicz utworzył wraz z grupą oficerów Wojska Polskiego Służbę Zwycięstwu Polski. Z tej organizacji wyrosła później Armia Krajowa, a wokół niej cała konspiracyjna państwowość.
Coś, czego nie było nigdzie indziej
Historyk nie ma wątpliwości, że to data, z której wolno być dumnym. Ale sama duma to za mało, trzeba jeszcze wiedzieć, czym to państwo było.
W okupowanej Europie zaczyna się tworzyć twór, który nigdzie indziej nie zafunkcjonował. Oczywiście były armie podziemne większe niż Armia Krajowa, partyzantów sowieckich było więcej, większa była też jugosłowiańska armia partyzancka. Natomiast takiej formy obywatelskiego państwa, jakie się ukonstytuowało i pod okupacją sowiecką, i pod okupacją niemiecką, nigdzie indziej nie było, mówi dr Janusz Marszalec.
Wzorce sięgały powstania styczniowego. Wtedy też działał tajny rząd. Tym razem skala była jednak zupełnie inna.
„Jest tajny rząd, jest polityczne kierownictwo, są departamenty, które są odpowiednikami ministerstw, jest podziemna armia. Ale oprócz tego jest również społeczeństwo gotowe do ofiar i do pracy w strukturach podziemnych. Polskie Państwo Podziemne to pewne obywatelskie porozumienie i na tym polega wielkość tego tworu. To nie jest tylko organizacja, która działa na rozkaz”, podkreśla historyk.
Niemcom nie był potrzebny żaden rząd
Jesienią 1939 roku nikt nie wiedział, co Niemcy zamierzają zrobić z Polską. Mówiło się nawet o jakimś państwie szczątkowym. Złudzenia prysły szybko.
Bardzo szybko okazało się, że Niemcy nie potrzebują żadnego kolaboracyjnego rządu ani współpracy ze strony polskich polityków. Od razu rozpoczynają się bardzo poważne represje. Kraj zostaje podzielony na część okupowaną i część anektowaną, a nasze Pomorze znalazło się w części anektowanej, razem ze Śląskiem i Wielkopolską. Odpowiedzią na to jest masowy rozwój konspiracji, mówi dr Marszalec.
Zaznacza też, że w 1939 roku nic nie było przesądzone. Nie było pewne, która organizacja stanie się główną siłą podziemia. Kluczowy okazał się polityczny instynkt do jednoczenia się i uznanie autorytetu rządu na uchodźstwie, najpierw we Francji, później w Wielkiej Brytanii.
Konspiracja w samym środku Rzeszy
Na Pomorzu było najtrudniej. Warunki działalności konspiracyjnej na Ziemiach Zachodnich były niezwykle trudne, ponieważ tereny te zostały włączone do Rzeszy. Mimo to struktury powstały bardzo szybko. Zręby Okręgu Pomorze stworzył w październiku 1939 r. emisariusz Dowództwa Głównego SZP płk Tadeusz Majewski „Śmigiel”.
Okręg, noszący kryptonimy „Borówki” i „Pomnik”, sięgał dalej, niż mogłoby się wydawać. Pokrywał się z terytorium przedwojennego województwa pomorskiego i Wolnego Miasta Gdańsk, a podlegały mu także dwa podokręgi eksterytorialne: Szczecin i Królewiec. W drugiej połowie 1943 r. liczył 18 tys. żołnierzy.
Obok wojska działał pion cywilny. W grudniu 1940 r. gen. Władysław Sikorski powołał pierwszych Delegatów Rządu na Kraj: Cyryla Ratajskiego w Warszawie i Adolfa Bnińskiego w Poznaniu, dla ziem wcielonych do Niemiec. Poznańska delegatura nie przetrwała długo. Rozbiły ją aresztowania, a sam Bniński został zatrzymany 26 lipca 1941 r.
Pomorska Delegatura działała dalej. Delegatem okręgowym został w połowie 1941 r. Antoni Antczak z Stronnictwa Pracy. Na co dzień rezydował w Warszawie i regularnie jeździł na teren okręgu, głównie do Torunia, gdzie działała ekspozytura kierowana przez Franciszka Rochowiaka.
Jedną z najbardziej wyrazistych postaci był Kaszub Bolesław Lipski, szef pionu bezpieczeństwa. Zwerbował ponad 3 tysiące współpracowników i ściśle współdziałał z Komendą Pomorskiego Okręgu AK. Był nieprzejednanym przeciwnikiem ustępstw wobec okupanta, zwłaszcza wpisów na niemiecką listę narodowościową. Wojnę przeżył, wolności nie doczekał. Aresztowany w maju 1945 roku, został zamordowany 27 czerwca 1945 w więzieniu na warszawskim Mokotowie.
Pomorska konspiracja miała też swój regionalny charakter. Tajna Organizacja Wojskowa „Gryf Pomorski” była największą na Pomorzu Gdańskim niezależną organizacją podziemną o charakterze wojskowo-cywilnym. Działała od połowy 1941 r. do końca marca 1945 r., szczególnie na wsi i w lasach. Choć powstała oddolnie, uznawała zwierzchnictwo Naczelnego Wodza w Londynie.
I właśnie to spina całą historię. Setki organizacji, tysiące ludzi, różne poglądy polityczne. A jednak jedno państwo, tylko schowane pod ziemią.
Komentarze (0)