Spór trwa od kilku tygodni i z każdą kolejną demonstracją nabiera tempa. W czwartek petycja trafiła oficjalnie do władz miasta.
Petycja w sprawie pikiet antyaborcyjnych w Gdańsku. „To głos pacjentów”
Pod dokumentem podpisało się już ponad 9 tys. osób. Autorzy petycji domagają się zakazu zgromadzeń antyaborcyjnych przed Szpitalem św. Wojciecha w Gdańsku Szpital św. Wojciecha w Gdańsku.
Inicjatorem akcji jest Fundacja Widzialne. Podczas konferencji prasowej jej przedstawicielka Aleksandra Łoboda mówiła wprost:
- Te 9 tys. podpisów reprezentuje bardzo silny głos społeczności osób, które walczą o prawa pacjentów i pacjentek do godnego leczenia z poszanowaniem swojej prywatności. W petycji argumentujemy, że wolność zgromadzeń jest ważna, ale żadne zgromadzenie nie może naruszać praw, wolności i bezpieczeństwa innych osób - mówi Aleksandra Łobodo.
Autorzy dokumentu wskazują, że demonstracje odbywają się w bezpośrednim sąsiedztwie wejścia do szpitala. Ich zdaniem hałas, megafony i drastyczne treści wizualne mogą negatywnie wpływać na stan psychiczny pacjentów, w tym kobiet w ciąży oraz osób w sytuacjach kryzysowych.
Płacz z głośników i kontrowersyjne banery
Od kilku tygodni przed szpitalem regularnie pojawiają się środowiska narodowe oraz działacze związani z Kaja Godek i Fundacja Życie i Rodzina. Wspierają je również osoby sympatyzujące z Grzegorz Braun. Podczas pikiet emitowany jest z głośników odgłos płaczu dziecka, który niesie się po okolicy i jest słyszalny w budynkach mieszkalnych oraz na terenie szpitala. Pojawiają się też banery z drastycznymi zdjęciami i historycznymi odniesieniami.
Część tych treści została zgłoszona organom ścigania jako potencjalne naruszenie prawa, w tym w kontekście możliwego propagowania ideologii totalitarnej.
Atmosfera bywa napięta. Na miejscu pojawiają się również kontrmanifestanci, m.in. działacze związani z Komitet Obrony Demokracji oraz środowiskami lewicowymi. Obie strony używają nagłośnienia, próbując zagłuszyć przeciwników.
Władze Gdańska. „Nie możemy wydać zakazu w trybie uproszczonym”
W czwartek petycja została przekazana wiceprezydentowi Piotr Borawski.
Samorząd podkreśla jednak, że możliwości działania są ograniczone. Jak tłumaczył wiceprezydent:
- Wszystkie zgłoszone manifestacje zostały zarejestrowane zgodnie z obowiązującymi przepisami. W przypadku zgromadzeń zgłaszanych w trybie uproszczonym, zgodnie z ustawą o zgromadzeniach publicznych, nie przewiduje się możliwości wydania zakazu ich organizacji. Na każdą z pięciu zgłoszonych manifestacji Prezydent Miasta oddeleguje swojego przedstawiciela, który w razie naruszenia przepisów prawa ma uprawnienia do rozwiązania zgromadzenia - tłumaczy wiceprezydent Piotr Borawski.
Oznacza to, że miasto nie może prewencyjnie zakazać demonstracji, nawet jeśli budzą one sprzeciw części mieszkańców. Reakcja jest możliwa dopiero w trakcie wydarzenia, gdy dochodzi do złamania prawa lub zagrożenia bezpieczeństwa.
Miesiąc temu jedna z pikiet została rozwiązana właśnie z powodu względów bezpieczeństwa.
Szpital apeluje o spokój i poszanowanie pacjentów
Placówkę prowadzi spółka Copernicus PL w Gdańsku. W wydanym oświadczeniu zarząd podkreśla, że nadrzędnym celem jest zapewnienie pacjentom bezpiecznych i komfortowych warunków leczenia.
Według przedstawicieli szpitala w weekendy z nocnej i świątecznej opieki korzysta około 140 pacjentów, a każdego dnia na Szpitalny Oddział Ratunkowy trafia blisko 200 osób. W takich warunkach cisza i koncentracja personelu mają kluczowe znaczenie.
Zarząd zaznacza, że wszystkie procedury medyczne realizowane są zgodnie z obowiązującym prawem oraz umowami z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Pięć demonstracji jednego dnia
Na najbliższą niedzielę zgłoszono aż pięć odrębnych zgromadzeń w rejonie szpitala na Zaspie. Każde z nich ma być monitorowane przez przedstawiciela miasta.
Spór o pikiety antyaborcyjne w Gdańsku przestał być lokalnym incydentem. Stał się częścią szerszej debaty o granicach wolności zgromadzeń oraz o tym, jak chronić prawa pacjentów w miejscach, gdzie ważą się kwestie zdrowia i życia. Emocje nie opadają, a kolejne demonstracje zapowiadają dalszy ciąg tej historii.
Komentarze (0)