- Interwencja przed AMBEREXPO w Gdańsku
- Najpierw stała przy ogrodzeniu
- Teresa Kessler twierdzi, że ochroniarz ją popchnął
- AMBEREXPO przedstawia swoją wersję interwencji
- Monitoring może pokazać przebieg zdarzenia
- Na miejsce została wezwana policja
- Dlaczego kobieta pojawiła się przed AMBEREXPO?
- AMBEREXPO: teren obiektu nie jest miejscem protestów
W piątek, 2 października, przed AMBEREXPO w Gdańsku doszło do interwencji ochrony wobec kobiety, która pojawiła się przed obiektem z banerem dotyczącym wymiaru sprawiedliwości. Teresa Kessler w rozmowie z Pulsem Gdańska opowiedziała o tym, jak z jej perspektywy wyglądało całe zdarzenie. O stanowisko poprosiliśmy również Międzynarodowe Targi Gdańskie, które zarządzają obiektem.
Interwencja przed AMBEREXPO w Gdańsku
Do zdarzenia doszło podczas pierwszego dnia wydarzeń organizowanych w AMBEREXPO. W tym samym czasie trwał tam Gdańsk Jewellery Week, trzydniowe wydarzenie łączące między innymi autorski design, bursztyn, rękodzieło i sztukę. Przed wejściem pojawiła się Teresa Kessler. Miała ze sobą baner dotyczący jej sprawy sądowej. Jak wyjaśniła w rozmowie z Pulsem Gdańska, zdecydowała się przyjechać do AMBEREXPO po tym, jak dzień wcześniej przeczytała o wydarzeniu związanym z edukacją prawną.
- Przeczytałam dzień wcześniej, że tutaj ma być jakieś szkolenie, prelekcja na temat edukacji prawnej. Uważam, że edukacja prawna jest bardzo ważna, ale dla mnie jeszcze ważniejsze jest to, żeby w Polsce przestrzegane było prawo. Dlatego zdecydowałam się tutaj przyjechać i powiedzieć o swojej sytuacji. Jeżdżę na różne spotkania, kiedy są one ogłaszane, i staram się mówić o tym, co mnie spotkało. Na razie nie spotkało się to z takim odzewem, jakiego bym oczekiwała, dlatego korzystam z każdej okazji, żeby pokazać swój baner i opowiedzieć o swojej sprawie - mówi Teresa Kessler.
Kobieta nie ukrywa, że jej obecność przed AMBEREXPO miała być formą zwrócenia uwagi na jej sytuację. Sama historia jej sprawy pozostaje jednak tłem piątkowego zdarzenia. Najważniejszy jest przebieg interwencji, do której doszło przed obiektem.
Najpierw stała przy ogrodzeniu
Jak relacjonuje Kessler, początkowo stanęła przy ogrodzeniu. Wtedy została poproszona o zmianę miejsca. Kobieta mówi, że zastosowała się do tej prośby i przeniosła się w okolice wejścia, parkingu oraz znajdujących się tam ławek.
- Najpierw stałam przy płocie i wtedy przyszedł do mnie bardzo grzeczny pan. Powiedział, że nie mogę tam stać i wyjaśnił mi, że muszę się przenieść. Nie robiłam z tego problemu, tylko poszłam od strony wejścia, przy parkingu, tam gdzie były ławki. Uważałam, że w tym miejscu mogę spokojnie stać z banerem. Po pewnym czasie wyszedł jednak ochroniarz z AMBEREXPO i powiedział, że działa na polecenie jednego z dyrektorów i mam opuścić teren - relacjonuje Teresa Kessler.
Kobieta twierdzi, że nie otrzymała wcześniej informacji, która w jej ocenie uzasadniałaby całkowite opuszczenie terenu. Podkreśla również, że nie uważała swojego zachowania za agresywne.
Teresa Kessler twierdzi, że ochroniarz ją popchnął
Według relacji kobiety dalsza część interwencji miała przebiegać znacznie bardziej gwałtownie. Kessler twierdzi, że ochroniarz usunął jej baner z konstrukcji, a następnie miał ją popchnąć. Według jej relacji uszkodzona została również konstrukcja, na której znajdował się baner.
- Najpierw ochroniarz zdjął mój baner z konstrukcji, a później mnie popchnął. Ta konstrukcja została przez niego roztrzaskana i w pewnym momencie została mi już tylko sama tkanina, którą trzymałam w rękach. Potem zabrał mi telefon. Zaczęłam krzyczeć i dopiero wtedy mi go oddał, dlatego od razu zaczęłam nagrywać. Chciałam mieć dowód tego, co się dzieje, bo przecież później każdy może powiedzieć coś innego. Widziałam też, że w tym miejscu są kamery, więc uważam, że monitoring powinien dokładnie pokazać, jak wyglądała ta interwencja. Podejrzewam też, że będę miała siniaka na ręce po tym popchnięciu - mówi Teresa Kessler.
Kessler zaprzecza, aby swoim zachowaniem miała sprowokować interwencję albo stwarzać zagrożenie dla innych osób.
- Nie byłam agresywna. Absolutnie. Stałam z banerem i nic więcej. Nie atakowałam tego człowieka, nie próbowałam z nim walczyć, nie robiłam żadnej awantury. Jeżeli ochroniarz uważał, że nie mogę tam stać, mógł mi to powiedzieć i moglibyśmy normalnie porozmawiać. Ja po prostu stałam z banerem i chciałam, żeby ludzie mogli zobaczyć, w jakiej sprawie tam jestem - podkreśla Teresa Kessler.
AMBEREXPO przedstawia swoją wersję interwencji
O przebieg zdarzenia zapytaliśmy Międzynarodowe Targi Gdańskie. Spółka potwierdziła, że doszło do interwencji ochrony, jednak jej opis różni się od relacji Teresy Kessler.
Według MTG kobieta prezentowała transparent dotyczący prywatnej sprawy sądowej i została poproszona o opuszczenie terenu obiektu ze względu na charakter prezentowanych treści.
- W związku ze zdarzeniem, do którego doszło na terenie AMBEREXPO, informujemy, że uczestniczka wydarzenia prezentowała transparent odnoszący się do prywatnej sprawy sądowej. W związku z charakterem prezentowanych treści została poproszona o opuszczenie terenu obiektu. Wobec odmowy opuszczenia terenu kobieta rozpoczęła rejestrowanie interwencji telefonem. W trakcie zdarzenia pracownik ochrony zasłonił telefon, a na miejsce została wezwana Policja - informuje Maciej Korolczuk z Międzynarodowych Targów Gdańskich.
To stanowisko nie odnosi się wprost do zarzutów Teresy Kessler dotyczących popchnięcia, uszkodzenia konstrukcji banera czy zabrania telefonu. MTG wskazuje natomiast, że pracownik ochrony zasłonił telefon kobiety, a na miejsce została wezwana policja.
Monitoring może pokazać przebieg zdarzenia
Po interwencji AMBEREXPO zabezpieczyło monitoring, który obejmuje przebieg zdarzenia. Spółka zwróciła się również do firmy ochroniarskiej o przygotowanie notatki służbowej dotyczącej przeprowadzonej interwencji.
- Zabezpieczono monitoring obejmujący przebieg zdarzenia oraz zwrócono się do firmy ochroniarskiej o przedstawienie notatki służbowej dotyczącej interwencji. O godzinie 13:30 kobieta dobrowolnie opuściła teren AMBEREXPO - informuje Maciej Korolczuk.
Dla wyjaśnienia sytuacji znaczenie może mieć właśnie zapis z kamer. Puls Gdańska posiada również własne nagranie dokumentujące część interwencji. Materiał pozwala zobaczyć fragment sytuacji, jednak nie obejmuje wszystkich momentów opisywanych przez strony. Dlatego na tym etapie nie można przesądzać, która z przedstawianych wersji w pełni odpowiada przebiegowi całego zdarzenia.
Na miejsce została wezwana policja
Według informacji przekazanych przez MTG funkcjonariusze zostali wezwani na miejsce już podczas interwencji. Teresa Kessler zapowiada natomiast, że sama zgłosi sprawę policji i będzie chciała, aby zabezpieczono dostępne nagrania.
- Zamierzam pójść na policję i zgłosić całą sytuację. Chcę, żeby policjanci zabezpieczyli monitoring, ponieważ tutaj są kamery i powinno być dokładnie widać, co się wydarzyło. Zależy mi przede wszystkim na tym, żeby ktoś sprawdził, dlaczego doszło do takiej interwencji i dlaczego wobec mnie została użyta siła, skoro ja stałam tylko z banerem. Chcę, żeby to zostało wyjaśnione, a nie zakończyło się tylko na tym, że ochroniarz miał swoje zdanie, a ja mam swoje - mówi Teresa Kessler.
Puls Gdańska zwrócił się do policji z pytaniami dotyczącymi interwencji. Czekamy między innymi na informację, czy zostało złożone zawiadomienie, jakie działania podjęli funkcjonariusze oraz czy prowadzone są dalsze czynności wyjaśniające.
Dlaczego kobieta pojawiła się przed AMBEREXPO?
Teresa Kessler od dłuższego czasu próbuje zwrócić uwagę na swoją sprawę sądową. Jak mówi, pojawia się między innymi na spotkaniach, podczas których może mówić o swojej sytuacji. Do AMBEREXPO przyjechała z podobnym zamiarem.
Nie chodziło jej o udział w samym wydarzeniu, ale o możliwość zaprezentowania banera i zwrócenia uwagi uczestników na swoją sprawę.
- Jeżeli gdzieś pojawia się wydarzenie związane z edukacją prawną albo spotkanie, na którym mogę opowiedzieć o tym, co mnie spotkało, staram się tam być. Nie pojawiam się po to, żeby komuś przeszkadzać. Chcę mówić o swojej sprawie i pokazywać ludziom, że takie problemy również istnieją. Dlatego mam baner i dlatego stoję w miejscach, w których mogę go pokazać. Tutaj również chciałam po prostu stać i mówić o swojej sytuacji - tłumaczy Teresa Kessler.
AMBEREXPO: teren obiektu nie jest miejscem protestów
W swoim stanowisku Międzynarodowe Targi Gdańskie zwracają uwagę na charakter AMBEREXPO. Spółka podkreśla, że teren obiektu służy organizacji wydarzeń, a nie protestom.
- AMBEREXPO jest obiektem przeznaczonym do organizacji targów, kongresów, konferencji i innych wydarzeń. Teren obiektu nie jest miejscem przeznaczonym do organizowania protestów - informuje Maciej Korolczuk z Międzynarodowych Targów Gdańskich.
Jak przekazała spółka, Teresa Kessler dobrowolnie opuściła teren AMBEREXPO o godzinie 13:30.
W sprawie pozostają pytania dotyczące dokładnego przebiegu interwencji. Istotne będą przede wszystkim nagrania z monitoringu AMBEREXPO, materiał zarejestrowany przez uczestników zdarzenia, notatka firmy ochroniarskiej oraz informacje od policji.
Komentarze (0)