W Gdyni miało być przełamanie i impuls do walki o utrzymanie. Zamiast euforii po końcowym gwizdku pojawiła się frustracja, niedosyt i świadomość, że czasu na ratunek zostało coraz mniej. Arka tylko zremisowała z Górnikiem Zabrze 0:0, a największy ciężar tego wyniku spadł na Sebastiana Kerka, który w końcówce nie wykorzystał znakomitej okazji na zdobycie zwycięskiej bramki.
Spotkanie od początku było pełne walki i napięcia. Arka grała z dużą determinacją, momentami zamykając rywali na ich połowie, ale ponownie zabrakło tego, co w ostatnich tygodniach jest największym problemem zespołu - skuteczności. Górnik nie dominował, lecz potrafił przetrwać trudniejsze chwile i cierpliwie czekał na swoje okazje.
Największe emocje przyszły pod koniec meczu. W 88. minucie piłka trafiła do Sebastiana Kerka, który znalazł się w idealnej sytuacji do zdobycia gola. Niemiec uderzył jednak niecelnie. To mogła być akcja, która przedłużyłaby nadzieję Arki na utrzymanie. Zamiast trzech punktów został tylko remis i coraz trudniejsza sytuacja w tabeli.
Trener Dariusz Banasik próbował reagować zmianami i ofensywnymi roszadami. W końcówce na boisku pojawili się kolejni zawodnicy mający dać impuls w ataku, ale gospodarze bili głową w mur. Coraz bardziej widoczna była nerwowość, a każda kolejna nieudana akcja tylko potęgowała presję.
Po meczu wśród piłkarzy Arki trudno było szukać optymizmu. Drużyna wie, że w obecnej sytuacji remisy przestają mieć realną wartość. Do końca sezonu zostały dwa spotkania, w Gdyni z Termalicą Bruk-Bet oraz na wyjeździe z Rakowem Częstochowa. Gdynianie do bezpiecznego miejsca w tabeli tracą 3 punkty.
Komentarze (0)