Druga faza FIBA Europe Cup bezlitośnie weryfikuje ambicje Energi Trefla Sopot. Sopocianie po raz kolejny musieli uznać wyższość rywala, przegrywając w ERGO ARENIE z Falco Vulcano Energia KC Szombathely 79:86 (16:27, 25:18, 23:23, 15:18). Choć momentami byli bardzo blisko nawiązania równorzędnej walki, o losach spotkania zadecydowały detale i słabszy początek meczu.
Mocny start gości, Trefl w pościgu
Kluczowa dla przebiegu spotkania okazała się pierwsza kwarta. Falco od początku narzuciło swoje warunki gry, grając agresywnie w obronie i skutecznie w ataku pozycyjnym. Sopocianie mieli problemy z odnalezieniem rytmu, co szybko przełożyło się na straty punktowe. Wynik 16:27 po pierwszych dziesięciu minutach zmusił gospodarzy do odrabiania strat przez niemal całe spotkanie.
Reakcja Trefla była jednak widoczna w drugiej kwarcie. Lepsza defensywa, większa cierpliwość w ataku i kilka trafień z dystansu pozwoliły zniwelować część strat. Wygrana tej odsłony 25:18 sprawiła, że do przerwy mecz znów był otwarty, a kibice mogli uwierzyć w odwrócenie losów rywalizacji.
Stary znajomy bez sentymentów
Dodatkowego smaczku temu spotkaniu dodał powrót do Sopotu byłych zawodników Trefla, dziś reprezentujących barwy Falco. Dla nich był to mecz jak każdy inny - bez sentymentów, za to z pełnym zaangażowaniem. Ich doświadczenie i opanowanie w kluczowych momentach były jednym z elementów, które pozwoliły węgierskiej drużynie zachować kontrolę nad wydarzeniami na parkiecie.
W trzeciej kwarcie gra wyrównała się całkowicie. Oba zespoły zdobyły po 23 punkty, a Trefl kilkukrotnie zbliżał się do rywali na jedno posiadanie. Za każdym razem Falco potrafiło jednak odpowiedzieć - czy to celnym rzutem z dystansu, czy skuteczną akcją podkoszową.
Końcówka pod dyktando Falco
O losach meczu przesądziła czwarta kwarta. Choć Trefl nie odpuszczał i walczył do ostatnich minut, Węgrzy zachowali więcej spokoju. Wygrana tej części 18:15 pozwoliła im utrzymać bezpieczną przewagę i dowieźć zwycięstwo do końcowej syreny.
Sopocianie znów zapłacili cenę za brak konsekwencji na przestrzeni całego spotkania. Zbyt słaby początek i kilka niewymuszonych strat w kluczowych momentach okazały się trudne do odrobienia, nawet mimo ambitnej postawy i lepszych fragmentów gry.
Sytuacja coraz trudniejsza
Porażka 79:86 sprawia, że Energa Trefl Sopot wciąż czeka na pierwszą wygraną w drugiej rundzie FIBA Europe Cup. Układ tabeli nie pozostawia wiele miejsca na błędy - tylko dwa zespoły awansują do kolejnej fazy, a każda kolejna przegrana znacząco komplikuje sytuację mistrzów Polski.
Komentarze (0)