- Ile maksymalnie będzie mógł zarobić lekarz? Rząd wyznaczył konkretne kwoty
- Nawet 320 godzin pracy miesięcznie. Medyk nie będzie mógł pracować bez ograniczeń
- Praca w kolejnym szpitalu tylko za zgodą dotychczasowego pracodawcy
- Szpitale powiatowe alarmują. Może zabraknąć specjalistów
- Czy lekarze wybiorą prywatne gabinety zamiast szpitali?
- Koniec omijania przepisów przez spółki i kontrakty lekarskie
- NFZ zyska większą kontrolę. Za złamanie przepisów nawet 30 tys. zł kary
- Związki zawodowe ostro przeciwko zmianom. Chodzi nie tylko o pieniądze
- Czy ograniczenie zarobków lekarzy obniży koszty leczenia?
- Kiedy nowe przepisy wejdą w życie? Szpitale dostaną czas na zmiany
- Co zmiany oznaczają dla pacjentów? Najwięcej obaw poza dużymi miastami
- Źródła
Polskie szpitale mogą wkrótce funkcjonować na zupełnie nowych zasadach. Rząd przygotował przepisy, które mają zakończyć praktykę oferowania wyjątkowo wysokich wynagrodzeń specjalistom pracującym na kontraktach finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Zmiany obejmą jednak znacznie więcej niż same zarobki. W planach są także ograniczenia czasu pracy, nowe obowiązki dla pracodawców, większa kontrola zawieranych umów oraz sankcje za naruszenie przepisów. W środę, 7 października sejmowa Komisja Zdrowia poparła projekt ustawy, otwierając drogę do kolejnego etapu prac legislacyjnych.
Decyzja zapadła po niemal czterech godzinach dyskusji, podczas której przedstawiciele środowisk medycznych, organizacji pracodawców i związków zawodowych zgłaszali liczne zastrzeżenia. Rząd przekonuje, że reforma pozwoli lepiej gospodarować publicznymi pieniędzmi i ograniczyć niekontrolowany wzrost kosztów zatrudnienia personelu. Przeciwnicy projektu obawiają się natomiast pogłębienia problemów kadrowych, szczególnie w szpitalach powiatowych i mniejszych przychodniach. W centrum sporu znalazło się pytanie, czy ograniczenie zarobków lekarzy rzeczywiście przyniesie oszczędności, czy też doprowadzi do odpływu specjalistów z publicznych placówek.
Ile maksymalnie będzie mógł zarobić lekarz? Rząd wyznaczył konkretne kwoty
Jednym z najważniejszych założeń projektu jest wprowadzenie górnej granicy wynagrodzenia za świadczenia zdrowotne opłacane przez NFZ. Wysokość dopuszczalnych zarobków została powiązana z obowiązującą w Polsce płacą minimalną, dzięki czemu limity będą zmieniały się wraz z jej wzrostem.
Maksymalna stawka za godzinę pracy ma odpowiadać jednej dwudziestej minimalnego wynagrodzenia. W 2026 roku płaca minimalna wynosi 4806 zł brutto, co przekłada się na limit 240,30 zł za godzinę. Ustawodawca zamierza jednocześnie ograniczyć łączne miesięczne wynagrodzenie uzyskiwane za pracę przy świadczeniach finansowanych z publicznych pieniędzy.
W przypadku zatrudnienia odpowiadającego jednemu pełnemu etatowi górna granica ma wynosić ośmiokrotność płacy minimalnej, czyli 38 448 zł miesięcznie. Przy dwóch etatach limit wzrośnie do szesnastokrotności minimalnego wynagrodzenia, a więc 76 896 zł miesięcznie.
To właśnie ta ostatnia kwota wzbudza największe zainteresowanie. Nie oznacza ona jednak, że każdy lekarz w Polsce otrzyma prawo do takiego wynagrodzenia ani że będzie to maksymalna wysokość wszystkich dochodów osiąganych przez przedstawicieli tego zawodu. Projekt odnosi się do określonych świadczeń finansowanych przez NFZ, a szczegółowe zasady rozliczeń będą zależały od formy zatrudnienia i charakteru wykonywanej pracy.
Ministerstwo Zdrowia uzasadnia proponowane rozwiązania koniecznością ograniczenia presji płacowej. W wielu regionach placówki medyczne zabiegają o tych samych specjalistów, a oferowanie coraz wyższych stawek bywa jedynym sposobem na zapewnienie obsady oddziałów. Problem polega na tym, że konkurencja pomiędzy szpitalami finansowanymi z tego samego publicznego systemu prowadzi do wzrostu kosztów, nie zwiększając automatycznie liczby dostępnych lekarzy.
Nawet 320 godzin pracy miesięcznie. Medyk nie będzie mógł pracować bez ograniczeń
Równolegle z limitami wynagrodzeń rząd chce wprowadzić ograniczenia dotyczące liczby godzin przepracowanych przez personel medyczny. Projekt przewiduje, że łączny wymiar pracy u wszystkich świadczeniodawców nie będzie mógł przekraczać równowartości dwóch pełnych etatów. W rządowych założeniach odpowiada to maksymalnie 320 godzinom miesięcznie.
Nowe regulacje mają obejmować pracę wykonywaną w różnych placówkach. Oznacza to, że lekarz zatrudniony w jednym szpitalu i dodatkowo świadczący usługi w innych podmiotach będzie musiał uwzględniać łączny wymiar swoich obowiązków zawodowych. Nie będzie więc możliwe nieograniczone zwiększanie liczby kontraktów finansowanych w ramach publicznego systemu.
To istotna zmiana w stosunku do modelu funkcjonującego w wielu placówkach, gdzie lekarze łączą kilka form współpracy i wykonują świadczenia w różnych lokalizacjach. Rząd argumentuje, że nadmierne obciążenie pracą może prowadzić do przemęczenia, zwiększać ryzyko pomyłek oraz utrudniać zapewnienie rzeczywistej dostępności personelu.
Z drugiej strony dyrektorzy części szpitali wskazują, że przy obecnych niedoborach specjalistów ograniczenie możliwości dodatkowego zatrudnienia może okazać się poważnym wyzwaniem organizacyjnym. Szczególnie dotyczy to oddziałów, na których dyżury pełni niewielka grupa lekarzy pracujących równocześnie w kilku placówkach.
Praca w kolejnym szpitalu tylko za zgodą dotychczasowego pracodawcy
Proponowane przepisy przewidują również nowe obowiązki związane z podejmowaniem dodatkowej pracy. Lekarz lub inny pracownik medyczny, który będzie chciał rozpocząć współpracę z kolejnym świadczeniodawcą, ma uzyskać zgodę dotychczasowych pracodawców. Rozwiązanie to ma umożliwić placówkom lepszą kontrolę dostępności specjalistów oraz ograniczyć przypadki, w których jedna osoba deklaruje gotowość do udzielania świadczeń w kilku miejscach w tym samym czasie.
Projekt zakłada ponadto minimalny wymiar zatrudnienia dla określonych grup zawodowych. Lekarze, pielęgniarki, położne, fizjoterapeuci i ratownicy medyczni pracujący w szpitalach oraz przyszpitalnych poradniach specjalistycznych będą co do zasady musieli być zatrudnieni przynajmniej na połowę etatu. Regulacja przewiduje wyjątki, jednak jej podstawowym celem jest ograniczenie nadmiernego rozdrobnienia zatrudnienia.
W praktyce może to oznaczać konieczność renegocjowania licznych umów. Obecnie niektóre placówki korzystają z usług specjalistów jedynie przez kilka godzin tygodniowo lub w wybrane dni miesiąca. Taki model pozwala zapewnić dostęp do lekarza bez konieczności zatrudniania go w większym wymiarze czasu. Po wprowadzeniu nowych zasad organizacja tego rodzaju współpracy może stać się bardziej skomplikowana.
Pracodawcy podkreślają, że elastyczne kontrakty odgrywają szczególnie dużą rolę w mniejszych miejscowościach. Tam, gdzie liczba specjalistów jest ograniczona, jeden lekarz nierzadko obsługuje pacjentów w kilku powiatach. Konieczność dostosowania jego czasu pracy do nowych wymogów może wymusić zmiany w harmonogramach przyjęć, a w niektórych przypadkach ograniczyć dostępność określonych świadczeń.
Szpitale powiatowe alarmują. Może zabraknąć specjalistów
Największe zastrzeżenia do projektu dotyczą potencjalnych skutków nowych regulacji dla pacjentów. Przedstawiciele środowisk medycznych i organizacji pracodawców zwracają uwagę, że problemy publicznego systemu ochrony zdrowia wynikają nie tylko z kosztów wynagrodzeń, lecz także z nierównomiernego rozmieszczenia personelu, niewystarczającej dostępności niektórych specjalności i trudnej sytuacji finansowej placówek.
W wielu powiatowych szpitalach znalezienie anestezjologa, chirurga czy lekarza określonej specjalizacji wymaga zaoferowania warunków konkurencyjnych wobec większych ośrodków. Dyrektorzy takich placówek nie zawsze mają możliwość zwiększenia liczby etatów, ponieważ na lokalnym rynku pracy brakuje odpowiednich kandydatów. Pozostaje więc zabieganie o specjalistów, którzy zgadzają się przyjeżdżać na dyżury z innych miast.
Właśnie ten mechanizm może zostać istotnie ograniczony przez projektowane przepisy. Jeśli lekarz osiągnie maksymalny dopuszczalny wymiar zatrudnienia, nie będzie mógł podejmować kolejnych obowiązków w publicznym systemie. Z kolei szpital, który nie będzie mógł zaoferować konkurencyjnego wynagrodzenia, może mieć trudności z pozyskaniem personelu.
Podczas obrad komisji posłanka Marcelina Zawisza zwracała uwagę, że sama regulacja wynagrodzeń nie wystarczy do rozwiązania problemów kadrowych. Jej zdaniem konieczne są również działania zwiększające finansowanie ochrony zdrowia oraz zapewniające placówkom odpowiednie środki na realizację świadczeń.
Przedstawiciele pracodawców ostrzegali natomiast, że niedobory lekarzy mogą być szczególnie dotkliwe poza największymi aglomeracjami. W małym szpitalu odejście jednego specjalisty może oznaczać konieczność ograniczenia liczby zabiegów, zawieszenia przyjęć, a nawet czasowego zamknięcia oddziału.
Czy lekarze wybiorą prywatne gabinety zamiast szpitali?
W dyskusji nad rządowym projektem powraca także kwestia konkurencji pomiędzy publiczną a prywatną ochroną zdrowia. Część środowiska medycznego obawia się, że ograniczenie wynagrodzeń finansowanych przez NFZ może skłonić specjalistów do zwiększenia aktywności zawodowej w sektorze prywatnym.
Lekarze posiadający poszukiwane specjalizacje często mogą wybierać pomiędzy pracą w publicznym szpitalu, prywatnej przychodni a prowadzeniem własnej praktyki. Jeżeli warunki współpracy z publicznymi placówkami staną się mniej atrakcyjne, część z nich może zrezygnować z dodatkowych dyżurów lub ograniczyć liczbę godzin przepracowywanych w systemie finansowanym przez NFZ.
Nie oznacza to automatycznie masowego odpływu lekarzy, jednak dla placówek zmagających się z brakami kadrowymi nawet niewielkie zmiany mogą mieć znaczenie. Szczególnie wtedy, gdy dostęp do określonych świadczeń zależy od współpracy z pojedynczymi specjalistami.
Wojciech Wiśniewski z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego zwracał uwagę, że przepisy mogą utrudnić funkcjonowanie placówek działających na obszarach, gdzie dostępność personelu medycznego jest już ograniczona. Z kolei Bożena Janicka z Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia wskazywała na możliwe problemy niewielkich podmiotów, dla których elastyczne zatrudnianie specjalistów stanowi podstawę działalności.
Rząd odpowiada, że celem reformy jest racjonalizacja wydatków i stworzenie bardziej przewidywalnych zasad funkcjonowania placówek medycznych. Ministerstwo Zdrowia zakłada, że ograniczenie presji płacowej pozwoli lepiej wykorzystać środki przeznaczane na leczenie pacjentów.
Koniec omijania przepisów przez spółki i kontrakty lekarskie
Projektowana ustawa ma również ograniczyć wykorzystywanie określonych form organizacyjnych do zawierania umów z personelem medycznym. Chodzi przede wszystkim o współpracę realizowaną za pośrednictwem spółek oraz spółdzielni lekarskich, które mogą pośredniczyć w świadczeniu usług zdrowotnych.
W ocenie autorów projektu różnorodność stosowanych obecnie rozwiązań utrudnia kontrolowanie faktycznych kosztów zatrudnienia. Zdarza się, że personel wykonuje podobną pracę w tej samej placówce, ale na podstawie zupełnie innych umów i zasad wynagradzania. Rząd chce zwiększyć przejrzystość tych relacji oraz ujednolicić podstawowe reguły rozliczeń.
Nowe przepisy mają również zabronić uzależniania wynagrodzenia pracownika medycznego od wartości kontraktu zawartego przez placówkę z Narodowym Funduszem Zdrowia. Ministerstwo uzasadnia to potrzebą oddzielenia indywidualnych zarobków od mechanizmów finansowania świadczeń.
Zmiany mogą szczególnie zainteresować dyrektorów szpitali, którzy obecnie korzystają z różnych modeli wynagradzania lekarzy, w tym stawek godzinowych, ryczałtów oraz rozliczeń powiązanych z liczbą wykonanych procedur. Wejście nowych regulacji w życie będzie oznaczało konieczność sprawdzenia, które z dotychczasowych umów spełniają ustawowe wymagania.
NFZ zyska większą kontrolę. Za złamanie przepisów nawet 30 tys. zł kary
Rząd zamierza nie tylko ustanowić nowe zasady, ale również wzmocnić mechanizmy ich egzekwowania. Projekt przewiduje rozszerzenie uprawnień kontrolnych Narodowego Funduszu Zdrowia, który ma otrzymać większe możliwości sprawdzania rzeczywistego czasu pracy personelu i dostępności lekarzy w poszczególnych placówkach.
Fundusz będzie mógł pozyskiwać dodatkowe informacje dotyczące zatrudnienia, również od podmiotów komercyjnych. Ma to pomóc w wykrywaniu sytuacji, w których ten sam specjalista jest wykazywany jako dostępny dla pacjentów w kilku miejscach jednocześnie.
Ministerstwo Zdrowia zapowiada także zwiększenie liczby pracowników zajmujących się kontrolami. Według rządowych założeń zatrudnienie w NFZ ma wzrosnąć o około 400 osób, przede wszystkim w strukturach odpowiedzialnych za sprawdzanie prawidłowości realizacji umów.
Jednocześnie Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji otrzyma dodatkowe zadania związane z analizowaniem kosztów osobowych oraz przestrzegania limitów wynagrodzeń. Monitorowanie sytuacji ma obejmować dane dotyczące około miliona osób zatrudnionych u 17,6 tys. świadczeniodawców.
Za naruszenie ustawowych wymogów kierownikom podmiotów leczniczych będzie grozić grzywna w wysokości do 30 tys. zł. Odpowiedzialność ma więc spoczywać nie tylko na pracownikach wykonujących świadczenia, ale również na osobach zarządzających szpitalami i przychodniami.
Związki zawodowe ostro przeciwko zmianom. Chodzi nie tylko o pieniądze
Kontrowersje wokół projektu nie ograniczają się do stanowiska lekarzy i pracodawców. Poważne zastrzeżenia zgłosiły także organizacje związkowe, które obawiają się pogorszenia sytuacji osób zatrudnionych na podstawie umów o pracę.
Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych oceniło, że projekt, który miał przede wszystkim przeciwdziałać nadmiernie wysokim wynagrodzeniom kontraktowym, może w praktyce uderzyć również w pracowników etatowych. Renata Górna z OPZZ podkreślała, że przedstawione rozwiązania budzą zastrzeżenia dotyczące ochrony praw pracowniczych i zasad zmiany istniejących warunków zatrudnienia.
Związkowcy wskazują, że nowe regulacje mogą ingerować w obowiązujące umowy, a część proponowanych mechanizmów osłabiać dotychczasową ochronę wynikającą z prawa pracy. Szczególne wątpliwości budzą zasady dostosowywania umów do przyszłych limitów oraz konsekwencje braku porozumienia pomiędzy pracodawcą a pracownikiem.
Krytyczne stanowisko prezentowała także Maria Ochman z NSZZ „Solidarność”, która kwestionowała sposób przygotowania i procedowania projektu. Jej zdaniem proponowane rozwiązania nie odpowiadają w wystarczającym stopniu na rzeczywiste problemy systemu ochrony zdrowia.
Przedstawiciele organizacji zawodowych podnosili ponadto, że wprowadzenie jednolitych ograniczeń może nie uwzględniać różnic pomiędzy poszczególnymi specjalizacjami, stopniem doświadczenia oraz warunkami pracy w różnych typach placówek. Lekarze pracujący w dużych ośrodkach klinicznych, niewielkich szpitalach powiatowych i poradniach specjalistycznych funkcjonują bowiem w odmiennych realiach kadrowych i organizacyjnych.
Czy ograniczenie zarobków lekarzy obniży koszty leczenia?
Jednym z najważniejszych pytań pozostaje rzeczywisty wpływ nowych przepisów na finanse publicznej ochrony zdrowia. Rząd zakłada, że ujednolicenie zasad wynagradzania pozwoli powstrzymać wzrost kosztów osobowych, który w wielu placówkach stanowi istotną część wydatków.
Sytuacja jest jednak bardziej złożona. Szpitale ponoszą koszty nie tylko wynagrodzeń personelu, ale również leków, energii, sprzętu medycznego, utrzymania budynków oraz realizacji coraz bardziej wymagających procedur. Samo ograniczenie najwyższych stawek nie gwarantuje więc poprawy kondycji finansowej wszystkich placówek.
Zwolennicy reformy argumentują, że uporządkowanie rynku zatrudnienia może ograniczyć rywalizację pomiędzy szpitalami o tych samych lekarzy. Jeśli każda placówka będzie zobowiązana do przestrzegania podobnych limitów, możliwość podbijania wynagrodzeń kosztem innych jednostek zostanie zmniejszona.
Przeciwnicy zwracają jednak uwagę na ryzyko pojawienia się dodatkowych kosztów organizacyjnych. Niedobór specjalistów może wymuszać zmiany w sposobie udzielania świadczeń, korzystanie z innych form współpracy lub reorganizację oddziałów. Jeżeli w konsekwencji zmniejszy się liczba wykonywanych procedur, wpływy niektórych szpitali również mogą ulec zmianie.
Spór dotyczy zatem nie tylko wysokości wynagrodzeń, ale także modelu finansowania całej ochrony zdrowia. Rząd chce ograniczyć wzrost wydatków, natomiast przedstawiciele placówek podkreślają konieczność zapewnienia takiego poziomu finansowania, który pozwoli utrzymać ciągłość leczenia.
Kiedy nowe przepisy wejdą w życie? Szpitale dostaną czas na zmiany
Pozytywna opinia sejmowej Komisji Zdrowia nie oznacza jeszcze, że limity wynagrodzeń zaczną obowiązywać. Projekt musi przejść dalsze etapy prac parlamentarnych, a ostateczny kształt ustawy może ulec zmianie.
Zgodnie z obecnymi założeniami nowe regulacje mają wejść w życie po upływie miesiąca od ogłoszenia ustawy w Dzienniku Ustaw. Termin ten będzie dotyczył przede wszystkim nowo zawieranych umów. W przypadku kontraktów obowiązujących w dniu wejścia przepisów w życie przewidziano możliwość ich dostosowania w okresie nie dłuższym niż sześć miesięcy.
Dla podmiotów leczniczych oznacza to konieczność przygotowania się do nowych wymagań kadrowych i finansowych. Dyrektorzy szpitali będą musieli przeanalizować istniejące kontrakty, zasady wynagradzania oraz rzeczywisty czas pracy poszczególnych specjalistów. Część placówek stanie również przed koniecznością renegocjowania umów i opracowania nowych harmonogramów dyżurów.
Ostateczna data rozpoczęcia obowiązywania nowych zasad pozostaje nieznana. Zależy od dalszego przebiegu procesu legislacyjnego, stanowiska Senatu oraz decyzji prezydenta.
Co zmiany oznaczają dla pacjentów? Najwięcej obaw poza dużymi miastami
Dla milionów pacjentów najważniejszym skutkiem reformy nie będzie wysokość wynagrodzenia pojedynczego lekarza, lecz to, czy nowe przepisy wpłyną na możliwość uzyskania pomocy medycznej. Szczególne znaczenie ma sytuacja mieszkańców mniejszych miejscowości i powiatów, gdzie dostęp do niektórych specjalistów już obecnie jest ograniczony.
W dużych ośrodkach miejskich funkcjonuje zwykle więcej szpitali, przychodni oraz prywatnych placówek. Pacjenci mają więc większą możliwość wyboru, choć również tam czas oczekiwania na leczenie bywa długi. W mniejszych miejscowościach dostępność świadczeń nierzadko zależy od kilku lekarzy obsługujących cały region.
Jeżeli proponowane ograniczenia zatrudnienia doprowadzą do zmniejszenia liczby specjalistów współpracujących z publicznymi placówkami, pacjenci mogą odczuć konsekwencje w postaci rzadszych terminów przyjęć lub trudniejszego dostępu do wybranych procedur. Pracodawcy ostrzegają również przed ryzykiem zawieszania działalności niektórych oddziałów, jeśli nie uda się zapewnić wymaganej obsady.
Z drugiej strony Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że bardziej przejrzyste zasady zatrudnienia oraz skuteczniejsza kontrola czasu pracy mają poprawić bezpieczeństwo pacjentów i jakość udzielanych świadczeń. Ograniczenie nadmiernego obciążenia lekarzy mogłoby zmniejszyć ryzyko przemęczenia, a sprawniejsze monitorowanie dostępności personelu ułatwić organizację leczenia.
Przyjęcie projektu przez Komisję Zdrowia to zatem dopiero początek kolejnego etapu dyskusji o przyszłości publicznej ochrony zdrowia. Od ostatecznego kształtu ustawy i sposobu wdrożenia nowych przepisów będzie zależało, czy reforma przyniesie oczekiwane oszczędności i poprawę organizacji systemu, czy też pogłębi problemy kadrowe, z którymi wiele polskich placówek zmaga się od lat.
Źródła
- Interia Biznes – informacje o pozytywnej opinii sejmowej Komisji Zdrowia oraz planowanych ograniczeniach wynagrodzeń medyków.
- Polska Agencja Prasowa – relacja z posiedzenia Komisji Zdrowia z 7 października 2026 r., przebieg dyskusji oraz stanowiska przedstawicieli środowisk medycznych.
- Kancelaria Prezesa Rady Ministrów – komunikat z 22 września 2026 r. dotyczący przyjęcia przez rząd projektu zmian w zasadach wynagradzania i zatrudniania personelu medycznego.
- Ministerstwo Zdrowia – założenia dotyczące limitów wynagrodzeń, liczby etatów oraz kontroli czasu pracy.
- Sejm Rzeczypospolitej Polskiej – dokumentacja projektu ustawy, druk nr 3157.
- Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych – stanowisko z 8 października 2026 r. dotyczące projektowanych zmian oraz ich wpływu na prawa pracowników.
- Alert Medyczny – informacje o przebiegu prac komisji, limitach wynagrodzeń i maksymalnym miesięcznym wymiarze czasu pracy.
- Polityka Zdrowotna – relacja z posiedzenia Komisji Zdrowia oraz zastrzeżenia przedstawicieli szpitali, pracodawców i organizacji zawodowych.
Komentarze (0)