Sprawa luksusowego statku MV Hondius odbiła się szerokim echem również w Trójmieście. W Gdańsku temat wzbudza szczególne zainteresowanie, bo mieszkańcy Pomorza należą do grupy często podróżującej statkami wycieczkowymi i korzystającej z połączeń lotniczych z Wyspami Kanaryjskimi. Tymczasem na pokładzie jednostki doszło do serii zakażeń niebezpiecznym wariantem hantawirusa Andes.
Do tej pory potwierdzono osiem przypadków zakażenia związanych z rejsem. Pięć zakażeń zostało potwierdzonych laboratoryjnie, dwa uznano za prawdopodobne, a jeden przypadek nadal pozostaje podejrzeniem. Trzy osoby zmarły. Pięciu pacjentów przebywa obecnie w szpitalach — czterech w Europie i jeden w Republice Południowej Afryki.
Jednostka zakończyła rejs na Teneryfie. Po zejściu pasażerów statek ma przejść pełną dezynfekcję w Rotterdamie.
GIS monitoruje osobę polskiego pochodzenia
Najwięcej pytań wywołała informacja o objęciu nadzorem epidemiologicznym osoby polskiego pochodzenia, która mogła mieć kontakt z zakażoną pasażerką wycieczkowca. GIS podkreśla jednak, że nie chodzi o osobę chorą ani o pasażerkę statku.
– To nie jest osoba ani chora, ani to nie jest pasażerka tego statku – przekazał dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny.
Służby sanitarne zaznaczają również, że osoba objęta nadzorem nie przebywa obecnie w Polsce i nie wykazuje objawów zakażenia.
Hantawirus i transmisja między ludźmi budzą największy niepokój
Wariant Andes różni się od większości hantawirusów tym, że może przenosić się między ludźmi drogą kropelkową. Dotychczas takie przypadki obserwowano głównie w Argentynie i Chile.
Eksperci zaznaczają jednak, że skala zagrożenia jest nieporównywalnie mniejsza niż podczas pandemii COVID-19. Według danych GIS wskaźnik reprodukcji wirusa wynosi około 2. Dla najbardziej zakaźnych wariantów SARS-CoV-2 przekraczał on 20.
– To nie drugi COVID-19 – podkreślają wirusolodzy.
Dr Ernest Kuchar z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przypomina, że hantawirusy są znane medycynie od lat i występują w różnych częściach świata.
Gryzonie pozostają głównym źródłem zakażeń
Naturalnym źródłem hantawirusów są myszy i szczury. Wirus znajduje się w ich ślinie, moczu oraz odchodach. Człowiek zakaża się najczęściej podczas wdychania aerozolu powstającego z wyschniętych odchodów gryzoni.
Lekarze ostrzegają, że szczególną ostrożność powinny zachować osoby sprzątające stare magazyny, piwnice, altany i opuszczone budynki. Ryzyko dotyczy także rolników, leśników, żołnierzy oraz turystów nocujących pod namiotami.
W województwie pomorskim podobne ostrzeżenia regularnie pojawiają się m.in. po sezonie zimowym, gdy mieszkańcy wracają do ogródków działkowych i domków letniskowych.
Objawy hantawirusa mogą przypominać grypę
Początek zakażenia często wygląda niepozornie. Chorzy skarżą się na gorączkę, bóle mięśni, osłabienie oraz duszności. W ciężkich przypadkach rozwija się hantawirusowy zespół płucny prowadzący do niewydolności oddechowej.
Według danych medycznych śmiertelność przy ciężkim przebiegu zakażenia wariantem Andes może sięgać nawet 30–40 proc.
WHO oraz Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób oceniają jednak obecnie ryzyko epidemiczne dla Europy jako niskie. Instytucje podkreślają, że sytuacja wymaga monitorowania, ale nie ma podstaw do ogłaszania zagrożenia pandemicznego.
Komentarze (0)