- Cięcia na walkę z bezrobociem 2026. Zandberg krytykuje decyzję rządu
- Samozatrudnienie i niestabilna praca. Krytyka programów wsparcia
- Rynek pracy 2026 i AI. Młodzi pracownicy mówią o strachu i niepewności
- Bezrobocie w Pomorskiem 2026. Powiat nowodworski z najwyższą stopą bezrobocia
- Zmiany w urzędach pracy i nowe przepisy. Czy to wystarczy?
W Gdańsku padły mocne słowa i konkretne ostrzeżenia dotyczące przyszłości zatrudnienia w Polsce.
Cięcia na walkę z bezrobociem 2026. Zandberg krytykuje decyzję rządu
W tym roku na promocję zatrudnienia, aktywizację zawodową i łagodzenie skutków bezrobocia zaplanowano około 2 miliardy złotych, czyli aż o 1,5 miliarda mniej niż rok wcześniej. Mniej pieniędzy oznacza w praktyce mniej szkoleń, mniej wsparcia i mniejsze szanse na powrót na rynek pracy.
– Widać, że coś złego dzieje się w wielu miejscach w Polsce na rynku pracy. Ludzie coraz dłużej szukają pracy, muszą rozesłać coraz więcej CV-ek, zanim dostaną jakieś zaproszenie na rozmowę rekrutacyjną. Ten problem pojawia się także w większych aglomeracjach. To widać już w statystykach, ale przede wszystkim to czują ludzie – mówi Adrian Zandberg przewodniczący partii Razem.
Polityk zwrócił też uwagę na nadchodzące zmiany technologiczne:
– Jest też tak, że widać, że wisi nad nami wszystkimi zmiana technologiczna. Sztuczna inteligencja będzie oznaczała duże zmiany tam, gdzie dotąd były pewne miejsca pracy. Pracy biurowej, pracy w tłumaczeniach, w usługach biznesowych, w księgowości – dodaje.
I jasno wskazał, co powinno się wydarzyć:
– To była zła decyzja, z której rząd powinien się wycofać. Ja apeluję do minister Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, która autoryzowała tę złą decyzję. Trzeba to zmienić. Te środki na pomoc dla ludzi, którzy szukają pracy, którzy chcą się przekwalifikować, którzy chcą się uczyć, żeby zdobyć nowe kwalifikacje, bo te, które mają w tym momencie są niewystarczające, żeby pracę znaleźć, powinny trafić jak najszybciej do urzędów pracy – podkreśla.
Samozatrudnienie i niestabilna praca. Krytyka programów wsparcia
Barbara Brzezicka zwróciła uwagę, że problemem nie jest tylko poziom finansowania, ale też sposób jego wykorzystania.
– To wsparcie nie może polegać na programach wypychających młodych ludzi na samozatrudnienie czy wypychających kobiety po urlopach macierzyńskich, rodzicielskich czy wychowawczych na tę formę zatrudnienia, która jest potwornie niestabilna i w której całe ryzyko spoczywa na nas, na rodzicach i bardzo często na kobietach – zaznacza rzeczniczka partii Razem na Pomorzu.
Podkreśla też codzienne realia takich form pracy:
– Jeżeli jesteśmy na działalności gospodarczej, jeżeli boimy się czy nawet starczy nam na opłacenie ZUS-u w danym miesiącu, to to nie jest dobrobyt, jest to kosztem polskich rodzin – mówi. – Kobiety często są skazywane na te formy prekarne pracy, gdzie naprawdę ciężko związać koniec z końcem.
Rynek pracy 2026 i AI. Młodzi pracownicy mówią o strachu i niepewności
Podczas konferencji mocno wybrzmiał głos młodego pokolenia. To właśnie oni coraz częściej odczuwają, że rynek pracy przestaje być przewidywalny, a wejście w stabilne zatrudnienie staje się coraz trudniejsze.
– Jest rok 2026 i my jako młodzi ludzie mający lat 22, 25, 27 zwyczajnie się boimy. Boimy się o dalsze perspektywy życiowe, boimy się o naszą stabilność na rynku pracy i boimy się o to, co z nami dalej będzie, gdy skończymy studia – mówi Michał Dziergas, radny dzielnicy Śródmieście.
Zmiany, o których mówi, są już widoczne na rynku:
– Miejsca, które do tej pory przyjmowały bardzo często młode osoby do pracy biurowej, dokonują optymalizacji, liczą na zastępowanie nas nowymi technologiami, dokonują zwolnień grupowych, a później przenoszą swoją działalność do miejsc, gdzie się to bardziej opłaca – dodaje.
I podsumowuje nastroje młodych:
– Budzimy się w sytuacji, w której zwyczajnie ten brak stabilności zawodowej jest jedną z podstawowych obaw młodych ludzi w dzisiejszych czasach.
Komentarze (0)