W piątek 6 lutego 2026 roku około 70 radnych z 28 gdańskich dzielnic spotkało się w Pałacu Prezydenckim z doradcami prezydenta Karola Nawrockiego. Dwa dni później, 9 lutego, Międzydzielnicowy Zespół ds. Reform zwołał konferencję prasową pod Radą Miasta Gdańska, by opowiedzieć, co naprawdę wydarzyło się w Warszawie.
Dlaczego radni pojechali do Warszawy
Inicjatywa spotkania wyszła oddolnie od samych radnych dzielnic, którzy od miesięcy alarmują, że ich rola w Gdańsku jest marginalizowana.
Mateusz Gudaniec, przewodniczący Międzydzielnicowego Zespołu ds. Reform w Dzielnicach Gdańska, przypomniał, że to nie była jednorazowa akcja.
- Widzieliśmy się tu już w październiku, gdy Rada Dzielnicy Oliwa rozważała samorozwiązanie. Wtedy mówiliśmy wprost, że tak dalej być nie może, że będzie raport, dialog i realna praca nad postulatami. - mówił Mateusz Gudaniec.
Jak dodał, wyjazd do Pałacu Prezydenckiego był efektem długiej presji oddolnej.
- Po trzech miesiącach walki ponownie usiedliśmy do stołu. Liczymy, że tym razem odejdziemy z niego z konkretnymi zmianami w ustawie i statutach, a nie wrócimy do protestów z banerami. - podkreślał Gudaniec.
Zaproszenie do Pałacu Prezydenckiego wystosował Jarosław Bujak, doradca prezydenta RP, co nadało sprawie wymiar ogólnopolski.
Jak wyglądało spotkanie w Pałacu Prezydenckim
Radni zgodnie twierdzą, że rozmowa była spokojna i merytoryczna, bez politycznej awantury.
Sebastian Piasecki, przewodniczący Rady Dzielnicy Letnica, mówił na konferencji:
- To było bardzo dobre i rzeczowe spotkanie. Była wymiana argumentów, zdarzały się głosy krytyki i pochwały, ale wszystko odbywało się w atmosferze wzajemnego szacunku. - zaznaczył Sebastian Piasecki.
W Warszawie obecni byli również przedstawiciele Urzędu Miejskiego w Gdańsku, co radni uznali za ważny sygnał.
- Obecność pani Sylwii Betlej i pana Pawła Kordowskiego była dla nas kluczowa. Chcieliśmy pokazać, że zależy nam na dialogu z miastem, a nie na politycznej wojnie. - mówił Mateusz Gudaniec.
Urząd Miejski w Gdańsku potwierdził później, że rozmowy były merytoryczne, a Kancelaria Prezydenta RP zapowiedziała powołanie zespołu pracującego nad zmianami w ustawie o samorządzie gminnym.
Największy problem rad dzielnic
Z konferencji wybrzmiał jeden dominujący zarzut wobec władz miasta.
Piotr Bednarski radny dzielnicy Przymorze małe mówił wprost:
- 99 procent radnych, którzy zabierali głos w Pałacu Prezydenckim, wskazywało totalną obojętność władz Gdańska na postulaty rad dzielnic, zarówno magistratu, jak i Rady Miasta. - podkreślił Piotr Podnarski.
Zdaniem radnych problem nie ma charakteru emocjonalnego, ale systemowy.
Kluczowy postulat dotyczy procedury. Radni chcą, aby każda uchwała rady dzielnicy była obligatoryjnie rozpatrywana przez komisję Rady Miasta Gdańska, a następnie formalnie przyjmowana lub odrzucana decyzją prezydenta, lub wiceprezydenta miasta.
- To nie jest hasło protestu, tylko konkretna, realna procedura. Złożyliśmy ją na ręce pani dyrektor Sylwii Betlej i trafiła ona do pakietu legislacyjnego przygotowywanego w Kancelarii Prezydenta. - mówił Bednarski.
Czego jeszcze domagają się radni
Oprócz nowej procedury pojawiły się kolejne postulaty:
- prawo interpelacji dla radnych dzielnicowych
- wydzielony budżet na niezależne ekspertyzy
- wcześniejsze informowanie dzielnic o inwestycjach
- większe realne kompetencje rad dzielnic
Tomasz Chlasta, radny z Nowego Portu, podkreślał:
- Wielu radnych przyjechało do Warszawy nie tylko z problemami, ale z konkretnymi, spisanymi postulatami. To pokazuje, że zależy nam na realnych zmianach, a nie tylko na rozmowach. - mówił Tomasz Chlasta.
Radni zapowiedzieli, że w najbliższych tygodniach opublikują szczegółowy pakiet propozycji reform.
Dlaczego siedem dzielnic nie pojechało
Na spotkaniu zabrakło przedstawicieli siedmiu dzielnic, między innymi Kokoszek, Matarni, Stogów i Przeróbki.
Sebastian Piasecki ocenił to jednoznacznie:
- Część szeregowych radnych chciała jechać do Warszawy, ale zarządy ich dzielnic podjęły inną decyzję. To był błąd, bo mieszkańcy tych dzielnic nie mieli tam swojej reprezentacji. - stwierdził Piasecki.
Jednocześnie radni wystosowali zaproszenie do dołączenia do zespołu reform.
- Nic straconego. Te rady mogą jeszcze przyłączyć się do naszych działań i uczestniczyć w kolejnych spotkaniach. - dodał Piasecki.
Inaczej sprawę oceniła Nowa Lewica, której przedstawiciele nie pojechali do Warszawy. Cyprian Mrzygłód argumentował, że prezydent RP nie ma realnych kompetencji, by zmieniać zasady działania rad dzielnic.
Czy w Gdańsku jest wola polityczna do zmian
To najbardziej dosadna teza konferencji.
Paweł Zarzycki, radny dzielnicy, mówił wprost:
- W Gdańsku nie ma woli politycznej do reformowania rad dzielnic. Nie oszukujmy się. Już kilka razy obiecywano nam zmiany, które nigdy nie weszły w życie. - podkreślił Zarzycki.
Dlatego radni chcą działać na dwóch poziomach. Lokalnie naciskać na zmianę statutów, a centralnie zabiegać o nowelizację ustawy o samorządzie gminnym.
- Jeśli miasto nie będzie chciało z nami rozmawiać, będziemy dążyć do zmian ustawowych, które wymuszą nowe rozwiązania z poziomu centralnego. - zapowiedział Zarzycki.
Frekwencja wyborcza i pozycja rad dzielnic
Radni zwracali uwagę, że niska frekwencja w wyborach do rad dzielnic nie wynika z braku zainteresowania mieszkańców, ale z ograniczonych kompetencji rad.
Mateusz Gudaniec tłumaczył:
- Ludzie nie idą głosować na kogoś, kto niewiele może. Gdy rady dzielnic dostaną realne narzędzia działania, zainteresowanie mieszkańców automatycznie wzrośnie. - mówił Gudaniec.
Jeden z radnych podał też inną miarę zaangażowania mieszkańców.
- W ciągu roku przez spotkania, konsultacje i dyżury przewinęło się ponad dwa tysiące mieszkańców. To pokazuje, że ludzie chcą współpracować z radami dzielnic. - zaznaczył jeden z uczestników konferencji.
17 lutego 2026 roku odbędzie się kolegium przewodniczących zarządów dzielnic z prezydent Aleksandrą Dulkiewicz. Radni już teraz apelują, by spotkanie nie odbyło się w zamkniętym gronie.
- Nie chcemy okrągłego stołu tylko dla przewodniczących. Głos mają też szeregowi radni. - podkreślał Paweł Zarzycki.
Równolegle Kancelaria Prezydenta RP ma przygotować notatkę ze spotkania i zaprosić przedstawicieli rad dzielnic do zespołu pracującego nad zmianą ustawy.
Jak mówił Gudaniec:
- Ta ustawa nie będzie robiona tylko dla Gdańska, ale dla całej Polski. Do rozmów mają zostać zaproszone rady dzielnic z innych miast oraz rady sołeckie.
Stawka jest większa niż Gdańsk
Radni zwracają uwagę, że obecne przepisy sprawiają, iż skuteczność rad dzielnic zależy od dobrej woli miasta.
- Dziś miasto jest sędzią we własnej sprawie. Może powołać rady dzielnic, ale nie musi, i samo ustala ich kompetencje. - tłumaczył jeden z radnych.
Podczas spotkania pojawił się także wątek Sopotu, gdzie rad dzielnic w ogóle nie ma. Lokalny ruch obywatelski miał zwrócić się do gdańskich radnych z prośbą o wsparcie ich postulatów.
Mocne zakończenie konferencji
Na koniec konferencji padł wyraźny apel do opinii publicznej.
- Nie pozwólmy miastu budować narracji, że to polityczna gra. Nie chcemy obalać władzy, chcemy wzmocnić kompetencje rad dzielnic. - mówił Mateusz Gudaniec. - Nie chodzi o silne rady dzielnic. Chodzi o silne dzielnice Gdańska.
Komentarze (0)