reklama

Wielkanoc na Kaszubach. Między magią natury a siłą wspólnoty

Opublikowano:
Autor:

Wielkanoc na Kaszubach. Między magią natury a siłą wspólnoty - Zdjęcie główne
Autor: pixabay

reklama
Udostępnij na:
Facebook
Wiadomości PomorzeWielkanoc na Kaszubach to niezwykłe połączenie wiary, dawnych wierzeń i rytuałów.
reklama

Wielkanoc na Kaszubach to nie tylko najważniejsze święto chrześcijańskie, lecz także niezwykłe połączenie wiary, dawnych wierzeń i rytuałów głęboko zakorzenionych w rytmie natury. Tradycje te, przekazywane z pokolenia na pokolenie, tworzą barwną opowieść o życiu, odradzaniu się świata i ludzkiej potrzebie ochrony przed tym, co nieznane.

Niedziela Palmowa

Już Niedziela Palmowa wprowadzała mieszkańców w czas szczególny. Święcone gałązki wierzbowe z miękkimi "kotkami" nie były jedynie symbolem religijnym - przypisywano im realną moc ochronną i uzdrawiającą. Wtykano je za obrazy, umieszczano w stajniach i na polach, wierząc, że zabezpieczą dom i gospodarstwo przed chorobami oraz nieszczęściem.

Dzieci połykały bazie "na zdrowie", a gospodarze wykorzystywali palmy w rytuałach zapewniających urodzaj. Uderzenia palmą - zarówno ludzi, jak i zwierząt - miały przekazywać życiodajną siłę budzącej się przyrody. Nawet podczas burzy palma nie traciła znaczenia - jej spalone witki miały chronić dom przed piorunami.

reklama

Wielki Tydzień

Kolejne dni przynosiły coraz bardziej intensywne przeżycia. Wielki Czwartek na Pomorzu rozbrzmiewał dźwiękiem bazuny - długiej, pasterskiej trąby. Pasterz, obwieszczając zbliżającą się Wielkanoc, otrzymywał od gospodyń chleb i mięsiwo. Był to gest wdzięczności, ale i wyraz wspólnoty.

Wielki Piątek, na Kaszubach zwany Plãczëbòg, był dniem ciszy, skupienia i surowego postu, ale także czasem dawnych praktyk ochronnych. Jednym z najbardziej charakterystycznych zwyczajów było tzw. Wëbiczowanié, czyli rytualne chłostanie domowników.

Jeszcze przed wschodem słońca członkowie rodziny - często dzieci - smagali się nawzajem gałązkami jałowca lub agrestu. Choć dziś może to wydawać się zaskakujące, wierzono, że taki zabieg wzmacnia ciało, zapewnia zdrowie i chroni przed chorobami, a także przed działaniem złych sił i czarownic przez cały nadchodzący rok.

reklama

Wielka Sobota

Wielka Sobota była dniem przejścia - od śmierci do życia. Rozpalano nowy ogień, często z drewna ciernistego, a jego żar zabierano do domów. Węgielkami kreślono krzyże na drzwiach i stajniach, chroniąc gospodarstwo przed złymi mocami.

W niektórych wsiach gaszono wszystkie ognie, by rozpalić je na nowo - wyłącznie od tego poświęconego w kościele. Ten "święty" miał przynosić błogosławieństwo przez cały rok.

Nie brakowało też zwyczajów bardziej ludowych i żartobliwych - jak "chowanie żuru", kiedy to dzieci rozbijały garnek z postną zupą, symbolicznie kończąc okres wyrzeczeń.

Szczególnym momentem była noc z Wielkiej Soboty na Niedzielę. Wierzono, że woda w rzekach i strumieniach nabiera wtedy niezwykłej mocy. Kąpiele miały leczyć choroby, zwłaszcza skóry i oczu. Niektórzy wierzyli nawet, że płynąca na wschód woda na chwilę staje się „krwawa”, zyskując magiczne właściwości.

reklama

Wielkanocny poranek

Świąteczne śniadanie nie było wystawne, ale każdy jego element miał znaczenie. Na stole pojawiały się jajka, chleb, wędlina, twaróg, czasem baba wielkanocna. Szczególne miejsce zajmowała prażnica – jajecznica, symbol nowego początku i pierwszy ciepły posiłek po czasie postu.

Co ciekawe, na wsiach często to nie ksiądz, lecz gospodarz błogosławił pokarmy, podkreślając swoją rolę jako głowy rodziny.

Pisanki - zwane pùjkami - służyły nie tylko do ozdoby. Były elementem zabaw, prezentów i… formą "wykupu" w poniedziałkowym dyngusie.

reklama
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo