Na dolnej Wiśle trwa jedna z najważniejszych zimowych operacji hydrotechnicznych w Polsce – akcja lodołamania. Jej cel jest niezmienny od lat: zapobieganie powstawaniu zatorów lodowych, które mogą prowadzić do gwałtownego spiętrzenia wody i lokalnych podtopień. W tym roku działania prowadzone przez Wody Polskie zyskały dodatkowe wsparcie technologiczne - do floty lodołamaczy dołączyły drony.
Strategiczny odcinek rzeki
Największe zagrożenie zatorami występuje na dolnym biegu Wisły, szczególnie w rejonie ujścia do Bałtyku. To tam kra napływająca z górnych odcinków rzeki może się kumulować, blokując swobodny przepływ wody. W sytuacji utrzymujących się mrozów oraz zmiennych stanów wody ryzyko gwałtownego wzrostu poziomu rzeki znacząco rośnie.
Dlatego akcja lodołamania prowadzona jest od strony ujścia – tak, aby umożliwić krze bezpieczny spływ do morza i ograniczyć możliwość tworzenia się zatorów w górnym biegu. Operacja wymaga precyzyjnej koordynacji oraz bieżącej analizy warunków hydrologicznych i meteorologicznych.
Flota w gotowości
W działaniach uczestniczą specjalistyczne jednostki – lodołamacze czołowe i liniowe. Te pierwsze torują drogę w zwartej pokrywie lodowej, inicjując jej rozbijanie. Jednostki liniowe poszerzają tor wodny, rozdrabniają krę i zapobiegają jej ponownemu zamarzaniu w zwarte pola.
Flota operuje według harmonogramu dostosowanego do aktualnej sytuacji na rzece. Praca odbywa się etapami, a jednostki regularnie wracają do baz w celu tankowania, przeglądów technicznych i zmiany załóg. To skomplikowana operacja logistyczna, prowadzona w trudnych zimowych warunkach.
Drony - oczy nad rzeką
Nowością w tegorocznej akcji jest wykorzystanie bezzałogowych statków powietrznych. Drony prowadzą monitoring newralgicznych odcinków Wisły, dostarczając aktualnych zdjęć i nagrań z powietrza.
Ich zastosowanie znacząco zwiększa skuteczność działań. Umożliwiają szybkie wykrywanie miejsc, w których zaczyna tworzyć się zator, ocenę grubości i rozległości pokrywy lodowej oraz analizę efektów pracy lodołamaczy. Monitoring z powietrza pozwala także ograniczyć konieczność wysyłania dodatkowych patroli wodnych, co podnosi poziom bezpieczeństwa służb.
Zebrane dane trafiają do centrów zarządzania i stanowią podstawę do podejmowania decyzji operacyjnych - dotyczących kierunku pracy floty, intensywności działań czy ewentualnego wzmocnienia sił na wybranym odcinku rzeki.
Element zimowej ochrony przeciwpowodziowej
Zator lodowy działa jak tymczasowa zapora. Woda spiętrza się powyżej przeszkody, a gdy lód nagle puści, może dojść do gwałtownego wezbrania. Zagrożone są tereny nadbrzeżne, infrastruktura hydrotechniczna, mosty oraz wały przeciwpowodziowe.
Akcja lodołamania to jeden z kluczowych elementów systemu zimowej ochrony przeciwpowodziowej w Polsce. Choć często pozostaje niezauważona przez mieszkańców, w praktyce decyduje o bezpieczeństwie tysięcy osób żyjących w dolinie Wisły.
Tradycja spotyka technologię
Lodołamacze od dekad stanowią podstawowe narzędzie walki z lodem na polskich rzekach. Tegoroczna akcja pokazuje jednak, że nowoczesne technologie mogą znacząco zwiększyć efektywność tych działań. Połączenie ciężkich jednostek pływających z precyzyjnym monitoringiem lotniczym tworzy system reagowania, który jest szybszy, dokładniejszy i bezpieczniejszy.
Zima na Wiśle to nie tylko obraz skutej lodem rzeki. To także czas intensywnej pracy hydrotechników, operatorów dronów i załóg lodołamaczy, którzy czuwają nad tym, by natura nie zagroziła ludziom i infrastrukturze. Współczesna walka z lodem odbywa się jednocześnie na wodzie i w powietrzu – a jej celem jest jedno: utrzymanie bezpieczeństwa
Komentarze (0)