To miał być kolejny spokojny wieczór w Sopocie, gdzie Energa Trefl konsekwentnie budowała swoją domową serię i uchodziła za jedną z najmocniejszych ekip we własnej hali. Zamiast tego kibice zobaczyli jednostronne widowisko, które bardzo szybko wymknęło się gospodarzom spod kontroli. Mecz zakończył się dotkliwą porażką 64:104 (8:25, 24:27, 18:22, 15:30), a skala bezradności sopocian była zaskakująca nawet dla największych pesymistów.
Pierwsza kwarta ustawiła mecz
Już od pierwszych minut spotkania było widać, że Energa Trefl ma ogromne problemy z wejściem w odpowiedni rytm. Atak gospodarzy był chaotyczny, brakowało płynności w rozegraniu i skuteczności rzutowej. Dziki Warszawa natomiast od początku grały agresywnie, z dużą intensywnością w obronie, zmuszając sopocian do kolejnych strat i nieprzygotowanych rzutów.Pierwsza kwarta okazała się dla miejscowych wyjątkowo bolesna. Goście szybko narzucili swoje warunki, a przewaga wypracowana w tym fragmencie spotkania ustawiła dalszy przebieg meczu. Energa Trefl musiała gonić wynik, co tylko potęgowało nerwowość w jej poczynaniach.
Próby reakcji bez efektu
W drugiej kwarcie gospodarze próbowali zmienić obraz gry. Pojawiło się więcej energii, a momentami także lepsza organizacja ataku. Nie przełożyło się to jednak na realne zmniejszenie strat. Dziki zachowały spokój, konsekwentnie realizowały swoje założenia i skutecznie odpowiadały na każdą próbę zrywu Sopocian.Po przerwie sytuacja nie uległa poprawie. Energa Trefl wciąż miała problemy w defensywie, szczególnie w obronie obwodu i w szybkich przejściach rywali z obrony do ataku. Goście bezlitośnie wykorzystywali wolne pozycje rzutowe, a ich przewaga rosła z minuty na minutę.
Końcówka bez nadziei
Ostatnia kwarta była już tylko potwierdzeniem dominacji zespołu z Warszawy. Dziki podkręciły tempo, grały z dużą swobodą i pewnością siebie, podczas gdy sopocka drużyna wyglądała na całkowicie pozbawioną argumentów. Obrona Energa Trefla rozsypała się, a kolejne skuteczne akcje gości odbierały nadzieję nawet najbardziej wytrwałym kibicom.Końcowa syrena zakończyła jeden z najtrudniejszych wieczorów Energa Trefla w tym sezonie ligowym. Pierwsza domowa porażka, i to w tak dotkliwych rozmiarach, musi skłonić zespół do poważnej analizy własnej gry.
Komentarze (0)