Lech Poznań tylko zremisował u siebie z Arką Gdynia 1:1 w meczu 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Spotkanie na stadionie przy Bułgarskiej miało ogromne znaczenie zarówno dla walki o mistrzostwo Polski, jak i utrzymania w lidze. Lider tabeli stracił cenne punkty, a gdynianie pokazali charakter w starciu z faworytem.
Przed pierwszym gwizdkiem zdecydowanym kandydatem do zwycięstwa był Lech. Drużyna prowadzona przez Nielsa Frederiksena walczy o mistrzostwo kraju i chciała wykorzystać atut własnego boiska oraz potknięcia rywali. Arka przyjechała do Poznania jako zespół znajdujący się w strefie spadkowej, ale po niemal dwóch tygodniach przygotowań zamierzała sprawić niespodziankę.
Od początku meczu gospodarze dominowali w posiadaniu piłki i częściej utrzymywali się na połowie rywali. Arka postawiła jednak na zdyscyplinowaną defensywę oraz szybkie kontrataki. Pierwsza połowa była wyrównana i choć Lech miał przewagę optyczną, długo nie potrafił stworzyć klarownych okazji.
Kluczowe wydarzenia przyszły po przerwie. W 52. minucie hiszpański defensor Kike Hermoso wykorzystał zamieszanie w polu karnym i dał prowadzenie Arce. Goście sensacyjnie objęli prowadzenie.
Lech odpowiedział bardzo szybko. Już pięć minut później do wyrównania doprowadził Luis Palma po asyście Mikaela Ishaka. Gospodarze ruszyli do kolejnych ataków, chcąc przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Arka jednak konsekwentnie się broniła i przetrwała napór lidera.
Remis może okazać się bardzo kosztowny dla Lecha Poznań w kontekście walki o mistrzostwo Polski. Z kolei Arka pokazała, że mimo trudnej sytuacji w tabeli nadal potrafi rywalizować z najmocniejszymi drużynami ligi. Dla kibiców obu klubów był to emocjonujący "mecz przyjaźni", który dostarczył sporo sportowych emocji aż do ostatniego gwizdka.
Komentarze (0)