W sobotę, przy parkrunowym starcie o 9:00, Faktoria zamieniła się w miejsce, gdzie sport i pomoc spotkały się w jednym rytmie. Nie było tu rywalizacji na śmierć i życie, tylko wspólny cel i dobra atmosfera.
Zimowy parkrun, ale z gorącym sercem
Punktualnie o 9:00 na linii startu pojawili się zarówno regularni uczestnicy, jak i osoby, które przyszły pierwszy raz. Na zewnątrz było naprawdę zimno, a śnieg wciąż trzymał się na trasie. Mimo tego, nikt nie narzekał. Wręcz przeciwnie. W powietrzu czuć było zimowy chłód, ale też coś innego: chęć bycia razem. W końcu to nie był zwykły bieg. To był parkrun wspierający WOŚP.
Trasa 5 km przebiegała przez dobrze znane tereny Faktoria, ale w sobotę wyglądały one inaczej. Było więcej uśmiechów, więcej rozmów i więcej wzajemnych „dajesz, dasz radę”. Wśród uczestników można było zobaczyć całe spektrum biegowych historii: od osób, które dopiero zaczynają, po tych, którzy w sobotę po prostu przyszli, żeby pobyć wśród ludzi.
Wolontariusze WOŚP na trasie i serca na każdym kroku
Na trasie nie brakowało wolontariuszy WOŚP. Ich obecność była wyraźna, ale nie nachalna. Oficjalne puszki, czerwone serduszka, a przede wszystkim uśmiechy – to one tworzyły tę wyjątkową atmosferę. Nie chodziło o to, żeby „musieć” dać, ale o to, żeby móc i chcieć.
I właśnie to było w tym dniu najważniejsze. Ludzie nie przychodzili tylko po wynik, tylko po to, by zrobić coś wspólnie. By pobiegać, porozmawiać, a potem jeszcze zostać na chwilę przy herbacie i poczuć, że nawet w mrozie można być razem.
Po biegu: herbata, ciasta i rozmowy, które zostają
Kiedy ostatnie osoby przekraczały linię mety, zaczynała się prawdziwa część wydarzenia. Nie była to ceremonia, nie było przemówień. Była gorąca herbata, własne kubki, wspólne stoły i drobne słodkości, które ktoś przyniósł „bo zawsze coś robię na parkrun”.
Rozmowy krążyły wokół trasy, pogody, planów na kolejne biegi, ale też wokół tego, co robi WOŚP i dlaczego warto być tu razem. Właśnie takie momenty tworzą społeczność. I właśnie o to chodziło w sobotę.
Dlaczego to nie był zwykły bieg
Parkrun zawsze jest otwarty dla każdego. Można biec, truchtać, maszerować. Można też przyjść z psem, z dzieckiem, albo po prostu z dobrym humorem. Tego dnia jednak wydarzenie miało dodatkową wartość. To był bieg dla dzieci, dla ich zdrowia, dla wspólnego wsparcia.
Komentarze (0)